Pacut: To był przełom

Drugie miejsca prześladują Beatę Pacut (78kg). W tym roku judoczka Czarnych Bytom już trzykrotnie była o krok od triumfu w międzynarodowych zawodach. Z pewnością największym dokonaniem 21-latki jest srebro wywalczone w Taszkiencie.

Beata Pacut stopniowo przebija się na pierwszy plan. W ubiegłym roku wygrała Puchar Europy w Warszawie. Kolejnym ważnym wydarzeniem w jej karierze jest drugie miejsce w zawodach Grand Prix w Taszkiencie. Czy to zapowiedź jeszcze lepszych wyników naszej judoczki?

Udana jesień

Możemy narzekać na pogodę i zmęcznie, bo w końcu mamy jesień. Beata Pacut nie zalicza się do tego grona. W październiku 21-letnia judoczka cieszyła się z drugiego miejsca w Taszkiencie. Polka wygrała trzy walki, w finale uległa Anastasiji Turchyn. – To był mój pierwszy start na zawodach z serii Grand Prix i też pierwszy taki wynik. Bardzo się cieszę z tak udanego debiutu. Cieszy mnie nie  tylko wynik, ale także cały przebieg walk. Byłam zdeterminowana i pewna tego, co chcę osiągnąć. Był to pewien przełom, ponieważ z każdymi tak ważnymi zawodami i wynikami czuję się coraz bardziej pewna siebie – podaje FighTime.pl Beata Pacut.

Ale na tym nie koniec sukcesów 21-letniej zawodniczki. Pacut wywalczyła brązowy medal młodzieżowych mistrzostw Europy w Podgoricy. Jedyną pogromczynią Polki okazała się Niemka Anna Maria Wagner, która sięgnęła po złoto. – To był mój trzecie medal na mistrzostwach Europy. Jeden – srebrny w juniorach w Rumunii w 2014 roku, brąz na ME U23 w Bratysławie w 2015 i teraz kolejny brąz ME U23. To był mój ostatni start na młodzieżowych mistrzostwach Europy. Także cieszę się, że zakończyłam tą kategorię wiekowa z medalem i mam nadzieję na powtórki wyników w seniorach – przedstawia judoczka.

Teraz Japonia

Beata Pacut może być zadowolona ze swojej dyspozycji. W Pucharach Europy w Mińsku i Pradze oraz w Grand Prix w Taszkiencie zdobywała srebrne medale, znalazła się również w kadrze, która zdobyła wicemistrzostwo Europy i dołożyła brąz MME. Teraz przed zawodniczką pobyt w Japonii. - Już 1 grudnia wylatuję do Japonii. Lecimy do Tokio na międzynarodowy camp, na który co roku zjeżdża się bardzo dużo judokow z całego świata. Będę tam 16 dni. Będzie to mocny obóz. Można powiedzieć, że przygotowawczy przed kwalifikacjami olimpijskimi, które zaczynają się od kwietnia przyszłego roku - wyjaśnia Pacut.

Judoczka podkreśla, że cały czas musi być na najwyższych obrotach. – Niestety w judo nie ma czegoś takiego jak sezon, cały rok są turnieje  i ciężko znaleźć czas na dłuższy odpoczynek. W tym roku miałam dwutygodniową przerwę od treningów po mistrzostwach świata. Traz po Japonii będzie chwilka na odpoczynek, aby znów się przestawić organizm do czasu polskiego. No i święta, więc przede wszystkim spędzenie czasu z najbliższymi. Nie będzie to tak długa przerwa, bo zaraz na początku stycznia ruszam na kolejne zgrupowanie do Austrii – prezentuje brązowa medalistka z Podgoricy.

Fot. Beata Pacut Facebook

KM

‹ Prev
Next ›