1,5 miliona dla byłego promotora

Walka w ringu jest emocjonująca, ale poza nim również trwa rywalizacja o wielkie pieniądze. Tyson Fury zapłaci byłemu promotorowi 1,5 miliona funtów.

Tyson Fury ponownie na szczycie. 22 lutego w MGM Grand w Las Vegas "Król Cyganów" pokonał przed czasem Deontaya Wildera i zdobył pas mistrza świata WBC. Ogromna radość i satysfakcja pięściarza, który ma za sobą liczne problemy. Fury jest mistrzem świata, ale musi również uporządkować sprawy z przeszłości. Mianowicie chodzi o kwestie związane z byłym promotorem Mickiem Hennessym. Batalia toczyła się o finanse. Od początku kariery Fury był związany z Hennessym, jednak od 2014 rozpoczął współpracę z Frankiem Warrenem. Do tego czasu wszystko było w porządku. Później, po wygranej z Władimirem Kliczko, Fury przeżywał trudny czas. Przyznał się do brania narkotyków, problemów z alkoholem i myśli samobójczych. Na blisko trzy lata Fury zniknął z ringu. Wrócił 9 czerwca 2018 roku, kiedy to w Manchesterze pokonał Sefera Seferiego. "Król Cyganów" występował jednak jako zawodnik Franka Warrena. Ta sytuacja nie przypadła do gustu byłemu promotorowi, Hennessy skierował sprawę do sądu.

Strony doszły do porozumienia i zawarły ugodę. Fury zapłaci byłemu promotorowi 1,5 miliona funtów. Kwota może robić wrażenie, ale ostatnie zarobki „Króla Cyganów” gwarantują mu spokój. Za starcie z Wilderem, Fury miał zagwarantowane 25 milionów dolarów. Do tego należy doliczyć wpływy z pay per view.

Trzecia walka

Warto wspomnieć również o planowanej walce numer trzy pomiędzy Fury'm, a Wilderem. Po przegranym lutowym starciu Amerykanin zdecydował się uruchomić klauzulę dotyczącą kolejnego starcia. Planowano, że pojedynek odbędzie się 18 lipca w Las Vegas. W związku z rozprzestrzenianiem się koronawirusa z każdym dniem prawdopodobieństwo organizacji pojedynku maleje. Obecnie ustalenie czegokolwiek jest niezwykle trudne, a wręcz niemożliwe.

Łącznie Tyson Fury stoczył 31 zawodowych walk, z których 30 wygrał, a jedną zremisował. 21 pojedynków 31-latek zakończył przed czasem.

Fot. Tyson Fury Facebook

KM

‹ Prev
Next ›