25 milionów to za mało

Mike Tyson szykuje się do kolejnej walki. Legenda boksu nie zmierzy się z Evanderem Holyfieldem mimo oferty opiewającej na 25 milionów dolarów.

W sporcie na najwyższym poziomie gaże bywają niewyobrażalne. Wielu miłośników polskiego kina pamięta pewien cytat dotyczący znaczenia pieniędzy. Mówiąc krótko - nie są wszystkim, nie stanowią najważniejszej wartości. W takiej sytuacji można zrozumieć decyzję Mike'a Tysona, o której tu mówimy. Warto wspomnieć, że po piętnastu latach Amerykanin wrócił na ring. 28 listopada 2020 roku w Staples Center w Los Angeles "Żelazny Mike" zmierzył się z Royem Jonesem Juniorem w pokazowym starciu. Pojedynek zakończył się remisem.

Kilka dni temu były niekwestionowany mistrz świata w wadze ciężkiej ogłosił, że stoczy kolejną walkę. Tyson zaprezentuje się 29 maja w Hard Rock Stadium w Miami. Po tej informacji spekulowano, że dojdzie do walki dwóch legend. Tyson miałby zmierzyć się z Evanderem Holyfieldem. Tym samym doszłoby do trzeciego spotkania pięściarzy. A teraz cofamy się o... blisko 25 lata. 9 listopada 1996 roku Holyfield pokonał przed czasem Tysona, zaś w rewanżu trzy miesiące później "Bestia" odgryzł rywalowi kawałek ucha. 

Miłośnicy boksu zacierali ręce na myśli o trzeciej walce wielkich, choć wiekowych mistrzów. Wszystko wskazuje na to, że do starcia nie dojdzie. Ekipa Holyfielda przekazała o odrzuceniu przez Tysona oferty pojedynku, choć miałby zarobić gwarantowane 25 milionów dolarów.

Kto zatem będzie rywalem "Bestii? Tyson zmierzy się zapewne z Jamesem Toneyem, ale na oficjalne informacje należy poczekać. Czeka nas zatem pojedynek dwóch aktywnych 50-latków. Dla wielu kibiców będzie to kolejne piękne wspomnienie i możliwość zobaczenia w akcji tych, których podziwiali w młodości.

Fot. Mike Tyson Facebook

KM

tagi: Boks
‹ Prev
Next ›