Kownacki na rozdrożu

Po drugiej porażce z Robertem Heleniusem pojawiały się pytania o przyszłość Adama Kownackiego. - Do zobaczenia w 2022 - zabrał głos pięściarz.

Popularny "Babyface" dostarczył polskim kibicom boksu wielu emocji. Jego walki były efektowne i co najważniejsze - Kownacki zwyciężał i stawał się coraz jaśniejszą postaci wagi ciężkiej. Robert Helenius miał stanowić dla Polaka kolejną przeszkodę, którą ten ma pokonać. Wydawało się, że doświadczony Fin najlepsze lata ma już za sobą. Były mistrz Europy EBU pokazał jednak klasę i zastopował Kownackiego.

Porażka w marcu 2020 roku w czwartej rundzie była pierwszą w karierze polskiego pięściarza. Półtora roku później przyszedł czas na rewanż. Pojedynek odbył się w T-Mobile Arenie w Las Vegas. Wiadomo było jaki ciężar gatunkowy ma ta walka dla Kownackiego. Porażka bardzo osłabiałaby jego akcje w wadze ciężkiej. Helenius trafiał Kownackiego, naruszył jego oko, był stroną przeważającą i w szóstej rundzie odniósł zwycięstwo.

Druga porażka 32-latka w karierze stała się faktem. Licznik zwycięstw zatrzymał się na 20. Ostatnią walkę Kownacki wygrał 3 sierpnia 2019 roku, kiedy to pokonał Chrisa Arreolę. Wtedy był na fali i wymieniano go w gronie potencjalnych kandydatów do starć o najwyższe cele. Teraz znalazł się na zakręcie, mnożyły się pytania o jego przyszłość. - W wieku 32 lat jednak na rozdrożu mojej kariery. Ostatnie dwa lata były pełne emocji. Od najbardziej radosnych, narodziny dwóch synów, do najbardziej bolesnych - przegranej. Do zobaczenia w 2022 - napisał Adam Kownacki.

Czekamy zatem na kolejną walkę naszego pięściarza. Ma 32 lata i zapewne jeszcze stać go na wiele. Jego marsz został przerwany i ponownie musi udowodnić swoją wartość. Podrażniona ambicja? Pewnie trochę tak to wygląda. Czekamy i na pewno będziemy trzymać kciuki za Kownackiego.

Fot. Adam Kownacki Facebook

KM

‹ Prev
Next ›