Ngannou zrealizował marzenia

27 marca 2021 roku na długo zapadnie w pamięci Francisa Ngannou. 34-letni zawodnik cieszy się ze zdobycia pasa mistrzowskiego w wadze ciężkiej. - W końcu zdobyłem pas i pobędzie on ze mną trochę - zapewnia Ngannou.

„Marzenia się spełniają. Tylko mocno, mocno, mocno w nie wierz. Ściskaj kciuki co sił, oczy zamknij też. To nie ważne ile liczysz lat” - śpiewa Majka Jeżowska. Piosenka wpada w ucho i jest radosna, dodaje energii. Wiadomo, że po drodze do sukcesu pojawiają się porażki, chwile zwątpienia, kontuzje czy inne trudne sytuacje. Kluczowe jest to, aby nie poddawać się. Droga do sukcesu nie zawsze jest łatwa.

Podczas UFC 260 marzenia spełnił Francis Ngannou. 34-latek urodzony w Kamerunie miał okazję zrewanżować się Stipe Miocicowi za porażkę ze stycznia 2018 roku. Po tej walce Ngannou wygrał cztery pojedynki. Efektownie pokonał Curtisa Blaydesa, Caina Velasqueza, Juniora dos Santosa oraz Jairzinho Rozenstruika. Wszyskie starcia zawodnik posiadający francuskie obywatelstwo wygrywał w pierwszych rundach.

Przyszedł ten dzień. Ngannou w drugiej rundzie znokautował Miocica i sięgnął po tytuł mistrzowski UFC. - W końcu zdobyłem pas i pobędzie on ze mną trochę. To coś więcej niż pas, ale symbol nadziei i poświęcenia. Pokazuje jak daleko możesz zajść, jeśli wierzysz w siebie. Nie ma znaczenia, kiedy napotykasz przeszkody, a jest ich sporo po drodze. Możesz je pokonać i osiągnąć swój cel. Jedynym ograniczeniem jesteś Ty i nic więcej - tłumaczy w mediach społecznościowych mistrz wagi ciężkiej.

Ngannou podziękował za otrzymane wsparcie. - Z całego serca za pomoc w realizacji mojego marzenia, nawet w chwilach wyczerpania, za motywację w sytuacjach zmęczenia i za mobilizowanie, popychanie do przodu. Jesteśmy w tym razem i nie możecie od tego uciec. Dziękuję mojemu przeciwnikowi Stipe Miocicowi za bycie wielkim mistrzem, to był zaszczyt dzielić z tobą oktagon - napisał zawodnik, który podziękował także swojej ekipie i bliskim.

Fot. Francis N'Gannou Facebook

KM

tagi: UFC
‹ Prev
Next ›