Oscar de la Hoya chce wrócić na ring

W maju 2022 roku powinniśmy zobaczyć w ringu Oscara de la Hoyę. 48-latek planuje powrót na ring, w którym ostatni raz zaprezentował się w 2008 roku.

48-letni Amerykanin meksykańskiego pochodzenia podjął decyzję, że znowu chce walczyć. Bogata kariera bokserska, potem działalność w roli promotora, ale w pewnym momencie de la Hoya potrzebował dodatkowego zastrzyku adrenaliny. Oznajmił, że wraca. Jego walka miała odbyć się 11 września. De la Hoya w ringu spotkałby się z Vitorem Belfortem. Tydzień przed pojedynkiem utytułowany pięściarz trafił do szpitala. Powodem było zakażenie koronawirusem.

De la Hoya stopniowo wraca do sił i nie zamierza rezygnować z powrotu na ring. Jego wstępne plany zakładają, że w styczniu wznowi treningi i będzie przygotowywał się do walki. 48-latek chce stoczyć pojedynek w maju przyszłego roku. Jako potencjalnego rywala de la Hoyi podaje się Floyda Mayweathera Jr. Nie pozostaje nic innego jak czekać na rozwój wypadków. Zobaczymy, czy plany 48-latka się ziszczą. Zdajemy sobie sprawę, że koronawirus potrafi potężnie doświadczyć organizm. Jeśli de la Hoya w styczniu rozpocznie treningi i będzie w formie, być może późną wiosną zobaczymy „Golden Boya” w ringu. Po blisko 14 latach. Bez wątpienia będzie to ogromne wydarzenie.

De la Hoya to jedna z bokserskich legend. W wieku 19 lat sięgnął po mistrzostwo olimpijskie w Barcelonie. Potrzebował dwunastu walk, aby zdobyć tytuł mistrza świata. 5 marca 1994 roku pokonał Jimmiego Bredahla i sięgnął po pas WBO wagi junior lekkiej (superpiórkowej). Marsz de la Hoyi trwał przez kolejne lata. „Golden Boy” zachwycał w ringu i zdobywał kolejne pasy. De la Hoya był mistrzem w sześciu kategoriach wagowych – od super piórkowej do średniej. Ostatnie zwycięstwo na zawodowym ringu odniósł w maju 2008 roku, kiedy to pokonał Steve’a Forbesa. Z kolei w grudniu zanotował porażkę w rywalizacji w Manny Pacquiao. Była to ostatnia dotychczas walka de la Hoyi. Łącznie „Golden Boy” stoczył 45 pojedynków w karierze, z których 39 wygrał, w tym 30 przed czasem.

Fot. Oscar De La Hoya Facebook

KM