LIVE: Piaseczno Fight Night VI

Zapraszamy na transmisję telewizyjną na żywo z Gali Międzynarodowej Piaseczno Fight Night VI Masters Fight Series. 

 [kod]

Piaseczno Fight Night VI

Piaseczno Fight Night VI

var player = redcdnplayer("redcdnplayer").setup({
file: {
flv: "http://r.dcs.redcdn.pl/liveflv/o2/Marklaw/PiasecznoFightNight.livx",
hls: "http://r.dcs.redcdn.pl/hls/o2/Marklaw/PiasecznoFightNight.livx/playlist.m3u8",
dash: "http://r.dcs.redcdn.pl/dash/o2/Marklaw/PiasecznoFightNight.livx",
ss: "http://r.dcs.redcdn.pl/ss/o2/Marklaw/PiasecznoFightNight.livx"
},
width: 640,
height: 385,
autoplay: false,
});

LIVE: Baltic Cup, Sejny 2017

Zapraszamy na transmisję telewizyjną na żywo z finałów Otwartego Pucharu Państw Nadbałtyckich "Baltic Cup" – Sejny. Impreza odbywa się w dniach 13-15.10.2017 w formułach K-1 Rules oraz Kick Light.

[kod]

Baltic Cup, Sejny 2017

Baltic Cup, Sejny 2017

var player = redcdnplayer("redcdnplayer").setup({
file: {
flv: "http://r.dcs.redcdn.pl/liveflv/o2/Marklaw/BalticCup.livx",
hls: "http://r.dcs.redcdn.pl/hls/o2/Marklaw/BalticCup.livx/playlist.m3u8",
dash: "http://r.dcs.redcdn.pl/dash/o2/Marklaw/BalticCup.livx",
ss: "http://r.dcs.redcdn.pl/ss/o2/Marklaw/BalticCup.livx"
},
width: 640,
height: 385,
autoplay: false,
});

Czy Grabowski trafi na Rinera?

Oczy miłośników judo zwrócone są w stronę Zagrzebia, który stał się areną zmagań turnieju Grand Prix. W sobotę i niedzielę w Chorwacji zaprezentuje się sześciu Polaków. Kamil Grabowski (+100kg) może trafić na legendarnego Teddy'ego Rinera, ale najpierw musi wygrać trzy walki.

Zapowiada się gorący weekend z judo w Zagrzebiu. Czy Polacy będą mieli dobre wspomnienia po starcie w Chorwacji?

Trudny początek

Przed Kamilem Grabowskim prawdziwe wyzwanie. Rywalem Polaka w starciu półfinałowym może być sam Teddy Riner. Każdy kolejny przeciwnik marzy, że będzie tym pierwszym, który powstrzyma gwiazdę judo. Mistrz olimpijski z Rio de Janeiro i Londynu wygrał ponad 130 walk z rzędu. Ale zanim Polak stanie do rywalizacji z 28-letnim mistrzem olimpijskim z Rio de Janeiro i Londynu musi spełnić kilka warunków. A dokładnie mówiąc trzy. Jednak los nie oszczędzał Polaka, który już w pierwszej walce zmierzy się z Renatem Saidovem.29-letni Rosjanin to brązowy medalista mistrzostw świata z 2014 roku z Czelabińska. Z kolei rok później był trzeci w Igrzyskach Europejskich w Baku. Świetny w wykonaniu Saidova był rok 2016, kiedy czterokrotnie stał na podium międzynarodowych imprez. Rosjanin wziął również udział w Igrzyskach Olimpijskich w Rio de Janeiro, gdzie z rywalizacją pożegnał się w drugiej rundzie przegrywając z późniejszym brązowym medalistą Rafaelem Silvą. W tym roku Saidov jeszcze nie stał na podium. Z kolei Kamil Grabowski może pochwalić się trzecim miejscem wywalczonym w Saarbruecken.

Mocnego rywala wylosował również Jakub Wójcik (100kg). Polak trafił na Ivana Remarenco, który trzy lata temu zdobył brąz mistrzostw świata w Czelabińsku. Co ważne, dla reprezentanta Zjednoczonych Emiratów Arabskich był to ostatni start, w którym stał na podium. Warto dodać, że Remarenco wystąpił rok temu w Rio de Janeiro. Start zakończył na drugiej rundzie, jego pogromcą okazał się Lyes Bouyacoub.

W Zagrzebiu zaprezentują się również: Michał Bartusik (73kg), Karol Kurzej (81kg), Damian Szwarnowiecki (81kg) oraz Tomasz Szczepaniak (90kg). Żaden z judoków w tym roku nie stał na podium w międzynarodowych zawodach. Najlepsze wyniki Kurzeja i Szczepaniaka to piąte miejsce wywalczone odpowiednio w Sarajewie i  Katowicach.

Medalistów nie zabraknie

W Zagrzebiu nie zabraknie mocnych nazwisk. Na tatami zaprezentują się tegoroczni medaliści mistrzostw świata Rustam Orujov (srebro 73kg) i Elmar Gasimov (brąz 100kg) czy mistrz Europy z Warszawy Robert Mshvidobadze (60kg). Niepodważalną gwiazdą imprezy będzie jednak Teddy Riner.

W zawodach Grand Prix zaprezentuje się łącznie 294 judoczek i judoków z 47 państw.

KM

Najman ponawia propozycję

Artur Szpilka miał jeszcze raz w tym roku wejść do ringu. Jednak tak się nie stanie. Wszystko przez bakterię gronkowca, która eliminuje boksera z jakichkolwiek zajęć. Szpilka ponownie otrzymał ofertę walki od Marcina Najmana.

Popularny „El Testosteron” nie ustaje w próbach i próbuje namówić pięściarza z Wieliczki. Na Szpilkę miałaby podziałać magia warszawskiego stadionu PGE Narodowy.

Problemy Szpilki

W ostatnim czasie były pretendent do pasa WBC wagi ciężkiej nie ma powodów do radości. Po przegranym starciu z Wilderem, na kolejne przyszło mu czekać półtora roku. W Nassau Coliseum w Uniondale Szpilka został rozbity w czwartej rundzie przez Adama Kownackiego. Akcje 28-latka zdecydowanie spadły. Szpilka miał jeszcze w tym roku stoczyć walkę na odbudowanie i zaprezentować się przed rodzimą publicznością.

Mówiło się, że w grudniu pogromca Tomasza Adamka w końcu spotka się z Krzysztofem Zimnochem. Jednak plany trzeba odłożyć na bok. Teraz najważniejsze jest zdrowie Szpilki. Pięściarz ma za sobą zabieg lewej ręki, ale w jego organizmie pojawiła się bakteria gronkowca, która opóźnia leczenie. Szpilka musi przyjmować leki i cierpliwie czekać aż w pełni się wyleczy.

Podczas regeneracji, „Szpila” ma nad czym myśleć. Były pretendent do tytułu WBC otrzymał propozycję walki od Marcina Najmana. – Arturze Szpilka, w świetle ostatnich wydarzeń, czyli odwołania ci po raz kolejny walki, ponawiam propozycje stoczenia pojedynku ze mną 26 maja na PGE Narodowym podczas Boxing Night 14 „The Legend” (pisownia oryginalna) – napisał na swoim profilu na Facebooku „El Testosteron”.

Dlaczego nie?

To nie pierwsza propozycja Najmana skierowana do Szpilki. W lipcu 38-latek wyraził zrozumienie dla trudnego położenia młodszego o 10 lat „Szpili”. Podkreślał, że był w podobnej sytuacji i podniósł się. Najman skierował do Szpilki „pomocną dłoń”, jednak ten nie zareagował.

38-latek podjął kolejną próbę i zapewnia pięściarza z Wieliczki, że ten może liczyć na solidną gażę, a występ na PGE Narodowym byłby wyjątkowym doświadczeniem. – Jeżeli, faktycznie czujesz się ode mnie lepszy, to co stoi na przeszkodzie? Mojego Wspólnika stać na to by zapłacić Ci porządną gaże, a mnie stać na to by wypłacić Ci prawego cepa. Nie daj się prosić i namawiać. Jesteśmy bokserami. To nasza robota. Wejdźmy do ringu i dajmy kibicom wielkie emocje. Potraktuj to jako szanse na powrót. Na pięknym Stadionie i świetnej gali. Trzeci raz proponował już nie będę. Pozdrawiam Cie i życzę Ci abyś uporał się z gronkowcem – napisał Najman.

KM

Jasna droga Wildera

W listopadzie w Barclays Center w Nowym Jorku mistrz świata wagi ciężkiej WBC Deontay Wilder zmierzy się z Luisem Ortizem. Amerykanin wierzy w swój triumf i snuje kolejne plany. 31-latek mierzy w starcie z Anthony'm Joshuą.

Starcie Bronze Bombera i King Konga zapowiada się niezwykle smakowicie. Główni aktorzy listopadowego widowiska przekonani są o swojej wielkości, co podkreślają na każdym kroku. Ring zweryfikuje ich słowa. Jeden będzie mógł świętować, drugi zazna pierwszej porażki w karierze.

Mistrz dąży do unifikacji

Nie da się ukryć, że w wadze ciężkiej zaczęło się dziać. Przez wiele lat widzowie mogli oklaskiwać braci Kliczko i patrzeć jak kolejni śmiałkowie odchodzą z niczym. Dwa lata temu nastąpiła zmiana warty. Władimir Kliczko przegrał z Tysonem Fury'm, jednak ten nie poradził sobie z problemami. Na pierwszym planie pojawił się Anthony Joshua. Jedną z głównych postaci kategorii królewskiej stał się również Deontay Wilder.

W styczniu 2015 roku Amerykanin wywalczył tytuł mistrza świata WBC pokonując na punkty Bermane Stiverne'a. Co ciekawe, to jedyna walka w karierze boksera pochodzącego z Alabamy, która zakończyła się werdyktem sędziów. Pozostałe 36 wygrał przed czasem. Dotychczas Wilder pięciokrotnie bronił pasa, posyłając na deski m.in. Artura Szpilkę. 4 listopada w Barclays Center 31-latek po raz szósty będzie bronił tytułu mistrzowskiego. Jego rywalem będzie potężny Luis Ortiz. 38-latek jeszcze nigdy nie przegrał na zawodowym ringu i stanie przed życiową szansą na zdobycie tytułu WBC. Kubańczyk podkreśla, że bije mocniej niż dotychczasowi rywale Wildera i ten powinien obawiać się starcia z nim. Oponenci zwracają jednak uwagę na wiek Ortiza i jego gabaryty, które wpływają negatywnie na jego motorykę.

Wilder przekonany jest o swojej wielkości i nie widzi nikogo mocniejszego od siebie. Chce pokonać Ortiza, a później przymierza się do starcia z innym czempionem wagi ciężkiej Anthony'm Joshuą. – Kiedy pokonam Ortiza, chcę walczyć z Joshuą – powiedział mistrz świata WBC. –  Wszyscy wiedzą, że chcę unifikacji. Zrobię wszystko, żeby osiągnąć ten cel. Teraz na mojej drodze stanie Ortiz, którego muszę pokonać, aby zbliżyć się do unifikacji. Później będę czekał na kolejnych. Pokonam Ortiza, Joshua zrobi swoje z Pulewem i wtedy musimy się spotkać – dodaje Deontay Wilder.

Co u innych ciężkich mistrzów?

Zanim do ringu wejdą Wilder i Ortiz, na arenie pojawi się Anthony Joshua. 27-letni czempion stanie do pierwszej obrony wywalczonych w kwietniowym starciu z Władimirem Kliczko tytułów. Do swojego dorobku (IBF) Joshua dołożył pasy IBO i WBA. 28 października zmierzy się z Kubratem Pulewem.

Z kolei mistrz świata wagi ciężkiej WBO Joseph Parker pokonał w minioną sobotę niejednogłośnie na punkty pokonał Hughie Fury'ego. W zgodnej opinii ekspertów postawa 25-latka z Nowej Zelandii rozczarowała.

KM

FEN 19: Wywiad z Rubym przed walką z Arabem!

Bartłomiej „Ruby” Brzeziński zadebiutuje w MMA 14 października podczas FEN 19 „Bitwa o Wrocław”. Jego rywalem będzie popularny „Arab”, czyli Gabriel Al-Sulwi. „Ruby” jest przekonany, że w stolicy Dolnego Śląska wygra i pojedynek nie potrwa pełnego dystansu trzech rund. – To nie będą szachy. Bardzo szybko wygram, chce go znokautować w pierwszej rundzie – grzmi Brzeziński.

Podczas Targów FIWE mówiłeś, że jesteś znakomicie przygotowany. Coś od tamtego czasu się zmieniło?

Ruby: Nic, absolutnie. Forma jest jeszcze lepsza, bo mam za sobą kilkanaście jednostek treningowych więcej. Jest dobrze, forma dopiero przychodzi.

Walki nie możesz się doczekać jak rozumiem.

R: Zdecydowanie. Przebieram nogami  pod stołem, bo chcę walczyć już dziś. Jestem gotowy, ale czas działa tylko na moją korzyść i na pewno za dwadzieścia parę dni będę jeszcze lepszy.

Na jakim ty jesteś etapie przygotowań? Zostały trzy tygodnie, więc około pięciu powinieneś mieć już za sobą. Tak się przyjęło – do walki zawodnicy przygotowują się około ośmiu tygodni.

R: Mam więcej, bo szybciej zacząłem trenować. Biegałem, robiłem ogólnorozwojówkę. W decydującą fazę przygotowań chciałem wejść już przygotowany fizycznie do sparingów i zajęć na macie. Nie chciałem przez pierwsze tygodnie dopiero przyzwyczajać organizmu do obciążeń.

Profesjonalnie.

R: Pełen profesjonalizm. Walczę zawodowo dopiero po raz pierwszy, ale wszystko robię tak, jak robią to zawodowcy. Nie wyjdę do klatki niegotowy. Będę przygotowany.

Pytanie, na ile starczy ci tlenu.

R: Na trzy rundy po pięć minut, bo na tyle zakontraktowana jest walka. Nie myśl sobie, że ja nie wiem, jaki jest pełen dystans pojedynku. Zgodziłem się na te reguły świadomie, wiedziałem, że trzy razy pięć to piętnaście. Będę przygotowany.

Stoczyłeś już sparingi na pełnym dystansie piętnastu minut?

R: Oczywiście, że tak. Wysiłek jest ogromny, ale dawałem radę. Nigdy nie miałem problemów z kondycją. Zawsze uprawiałem sport, a od kilku lat sztuki walki. Takie zmęczenie to dla mnie nie nowość.

Mówiłeś jednak, że ten pojedynek nie potrwa trzech rund. Sędziowie nie będą wam potrzebni.

R: Nie, bo wyjdę i go znokautuję. Chciałbym w pierwszej rundzie. Zobaczymy jednak jak będzie. „Arab” powie ci pewnie to samo – wyjdę i zniszczę go na samym początku. O to chodzi w tym sporcie, to ludzie kochają, za to płacą za bilety.

Wielokrotnie podkreślałeś, że klub, trener i koledzy bardzo pomagają ci w tych przygotowaniach.

R: Bo tak jest. Naprawdę, obojętnie co się stanie w klatce, to otaczam się profesjonalistami, którzy doskonale rozumieją MMA. Bez nich by mnie tu nie było.

Zwycięzca bierze pełną pulę i może szykować się do kolejnych walk, przegranego czeka porządny rachunek sumienia – zgodzisz się z tym?

R: Tak może być. Ja wygram i będę chciał dalej walczyć. Kręci mnie MMA, lubię trenować, adrenalinę, emocję. Widzę siebie w tym sporcie w kolejnych latach.

Jak przygotować się pod przeciwnika, który nigdy nie walczył?

R: Nie jest to łatwe, bo nie mogę włączyć Youtube’a i zobaczyć czterech jego ostatnich walk. To wielka niewiadoma, ale jestem przygotowany na naprawdę różne warianty. Niczym mnie „Arab” nie zaskoczy. Ważne będą pierwsze minuty. Po nich będę wiedział, co robić i jak go zaskoczyć.

Masz w głowie plan na tę walkę?

R: Już od bardzo, bardzo dawna. Wiem, jakbym chciał, żeby ona wyglądała. Wiesz co? Ona będzie tak wyglądała. Powiedzieć nic nie mogę, ale nikt nie będzie miał prawa czuć się zawiedziony. To będzie naprawdę mój dobry występ.

FEN 19: Gumienna kontra Waliczek na FEN 19!

Mamy to! Róża Gumienna (8-0) 14 października będzie broniła pasa mistrzowskiego FEN w kategorii do 65 kilogramów. Jej rywalką podczas „Bitwy o Wrocław” będzie Marta Waliczek (1-0-1). Starcie odbędzie się na zasadach K-1.

Gumienna wraca zatem do klatki FEN po dziewięciu miesiącach przerwy. 14 stycznia podczas 15. edycji, która odbyła się w Lubinie, zawodniczka Punchera Wrocław pewnie pokonała na pełnym dystansie Martinę Fendrichovą i została pierwszą w historii mistrzynią FEN w K-1. –  – Róża nie walczyła u nas od stycznia, to najwyższy czas, żeby to zmienić. Ona jest z Wrocławia, ma w swoim mieście fanów, którzy nie wybaczyliby nam, gdybyśmy pominęli ją w rozpisce walk na „Bitwę o Wrocław” – powiedział Paweł Jóźwiak, prezes FEN.

Marta Waliczek we Wrocławiu zadebiutuje w klatce FEN, ale w K-1 stoczy już swój trzeci pojedynek. Jak do tej pory na swoim koncie ma wygraną oraz remis. Waliczek to świeżo upieczona złota medalistka The World Games, które w lipcu tego roku odbyły się we Wrocławiu. Trenująca na co dzień w DAAS Berserkers Team Bielsko-Biała zawodniczka nie miała sobie równych w Kick-boxingu w kategorii do 61 kilogramów. W przeszłości Waliczek przez 10 lat trenowała karate, w którym została mistrzynią świata i zdobyła czarny pas.

Starcie zapowiada się o tyle imponująco, gdyż zmierzą się ze sobą dwie niezwykle utalentowane zawodniczki, które marzą o tym, by w przyszłości święcic wiele sukcesów pod szyldem federacji FEN.

Bilety  na FEN 19 „Bitwa o Wrocław” dostępne są na stronie www.fen-mma.com/bilet, Biletyna.pl, Eventim.pl, Kupbilet.pl.

Szykuje się trzecie starcie

Kto jest lepszy? To pytanie będą zadawali sobie wszyscy do czasu trzeciej walki Conora McGregora i Nate'a Diaza. Prawdopodobnie obaj spotkają się 30 grudnia w Las Vegas na gali UFC 219.

Wróble ćwierkają, że starcie Irlandczyka i Amerykanina stanowiłoby niezwykle smakowity kąsek. Dwaj wojownicy muszą w końcu rozstrzygnąć spór, który z nich jest lepszy.

Trylogia

5 marca 2016. W zasadzie przypadek sprawił, że McGregor spotkał się z Diazem w MGM Grand Garden Arenie. Dla Irlandczyka gala UFC 196 miała być wyjątkowa. McGregor chciał zaatakować drugi pas, miał w swoim posiadaniu tytuł mistrza wagi piórkowej. Jednak czempion kategorii lekkiej Rafael dos Anjos na ostatniej prostej doznał kontuzji stopy. Trwały gorączkowe poszukiwania zastępcy i wybór padł na Diaza, który otwarcie przyznawał, że chce starcia z Irlandczykiem. Amerykanin nie zdążył zrzucić wagi, więc odbyła się ona w limicie 77kg. McGregor trafił rywala, nie brakowało prostych i obrotówek. Mistrz wagi piórkowej UFC poczuł krew, a ta pojawiła się na twarzy Diaza. W końcu Amerykanin ruszył do natarcia, gdy McGregor nieco osłabł i mocnym lewym prostym zamroczył przeciwnika. W końcu walka znalazła się w parterze, gdzie Amerykanin udusił McGregora.

20 sierpnia 2016. Rewanż w T-Mobile Arenie pełen był zwrotów akcji. Początek dla Conora McGregora, który dwukrotnie powalił rywala na ziemię. Zakrwawiony Diaz w drugiej rundzie ruszył do przodu. Amerykanin również w kolejnej odsłonie nacierał, uderzał ciosami prostymi i sierpowymi. McGregor wydawał się bezradny, ale przetrwał. W kolejnych odsłonach zacięta walka, ale obu wojownikom wraz z upływającym czasem brakowało sił. Po pięciu rundach większościową decyzją wygrał Irlandczyk.

30 grudnia 2017? Nie ma się, co oszukiwać, że finał jest jak najbardziej pożądany. 30 grudnia w Las Vegas w końcu miłośnicy MMA mogliby przekonać się, kto jest lepszym fighterem. Tego starcia oczekują kibice, a między samymi zawodnikami zawsze wrzało. Zatem należy spodziewać się show, zaciętej walki i krwi, której w obu poprzednich walkach na twarzy Diaza nie brakowało.

Powrót po przygodzie bokserskiej

Ostatni pojedynek na zasadach MMA McGregor stoczył w listopadzie ubiegłego roku. Przed czasem pokonał Eddiego Alvareza. Później zdecydował się przebranżowić i spróbował swoich sił w boksie. Irlandczyk spotkał się w hitowej walce z Floydem Mayweatherem Jr., ale mimo ambitnej postawy przegrał.

Nate Diaz krytycznie ocenił bokserski występ McGregora. W ostatnim czasie Amerykanin otwarcie mówił, że czuje się odstawiony przez UFC na boczny tor. Na początku roku otrzymał propozycję kolejnej walki, ale nie był nią usatysfakcjonowany.

Teraz pozostaje tylko czekać aż obie strony powiedzą „tak” i starcie zostanie oficjalnie potwierdzone. 

KM

Fatalny efekt zbijania wagi

Mizuto Hirota słaniał się na nogach, omal nie przewrócił się podczas ważenia przed galą UFC Fight Night 117. W związku z tym 36-latek nie zaprezentuje się w Saitamie.

Gala w Japonii już za kilka godzin, jednak na ostatniej prostej wypadł z niej Mizuto Hirota. Ci, którzy z bliska obserwowali ważenie przed galą UFC Fight Night 117 z pewnością na chwilę wstrzymali oddech.

Skrajnie wyczerpany

36-latek miał spotkać się w Saitamie z Charlesem Rosą. Gdy Japończyk wychodził na ceremonię ważenia widać było, że coś jest nie tak. Mizuto Hirota dosłownie słaniał się na nogach. Chwiejnym krokiem doszedł do wagi, ale omal z niej nie spadł. Gdyby nie pomoc mężczyzn stojących obok, Japończyk mógłby się nieco poturbować.

Nie jest tajemnicą, że zawodnicy w cyklu przygotowawczym przed walką robią wszystko, aby zmieścić się w limicie wagowym. Stosują najróżniejsze metody. Począwszy od głodzenia poprzez wygrzewanie się w wysokich temperaturach. Mizuto Hirota chciał zrobić wszystko, aby zmieścić się w limicie kategorii piórkowej i wystąpić na gali w ojczystym kraju. Jednak stan fizyczny zawodnika pozostawiał wiele do życzenia. Podczas ważenia Japończyk był osłabiony i opuszczał pomieszczenie przy wsparciu osób trzecich. 

W takiej sytuacji władze UFC nie mogły sobie pozwolić na ryzyko. Decyzja była jednoznaczna – Mizuto Hirota nie wystąpi na gali w Saitamie. Warto dodać, że mimo podjętego wysiłku i wycieńczenia – 36-latek nie zmieścił się w limicie wagowym. Hirota przekroczył granicę o blisko dwa kilogramy.

Hirota debiutował w UFC ponad cztery lata temu. Jednak nie będzie tego występu wspominał miło, gdyż przegrał z Ranim Yahyą. Dopiero w czwartym starciu w amerykańskiej organizacji zanotował zwycięstwo. Dotychczas Hirota stoczył w UFC pięć walk, z których trzech zakończyły się jego porażkami. Zanotował również remis i zwycięstwo.

Rywalki Jędrzejczyk spotkają się w Japonii

Podczas gali w Saitamie dojdzie do ciekawego pojedynku w kategorii słomkowej. Krok w stronę kolejnej walki o pas będą chciały zrobić Claudia Gadelha i Jessica Andrade. Obie rywalizowały już z Joanną Jędrzejczyk, jednak musiały obejść się smakiem.

W Japonii debiut w UFC zaliczy legendarny kickboxer Gokhan Saki. Blisko 34-letni zawodnik może pochwalić się tytułem mistrzowskim Glory w wadze półciężkiej, który wywalczył w 2014 roku. Zdobywał również tytuły czempiona Europy i świata muay thai. Saki zmierzy się z Henrique da Silvą, który przegrał trzy ostatnie walki w UFC.

W walce wieczoru zaprezentują się Ovince St. Preux i Yushin Okami.

Fot. ufc.com

KM

Materla wystąpi w Dublinie

Były mistrz wagi średniej KSW Michał Materla wraca do rywalizacji. 33-letni szczecinian wystąpi na gali w Dublinie, która odbędzie się 22 października.

Dyspozycja Materli pozostaje zagadką, bo przez osiem miesięcy zawodnik MMA przebywał w areszcie tymczasowym w związku z podejrzeniem o udział w zorganizowanej grupie przestępczej.

Rok przerwy

Ostatni pojedynek Michał Materla stoczył blisko rok temu. Podczas gali KSW 36 w Zielonej Górze efektownie znokautował Rousimara Palharesa i odniósł 24 zwycięstwo w karierze. Chwila euforii i pokaz siły oraz jasny sygnał, że zawodnika Berserkers Team stać na rywalizację na najwyższym poziomie. 

Jednak w grudniu ubiegłego roku kariera Materli została przerwana. Fighter został zatrzymany przez funkcjonariuszy Centralnego Biura Śledczego i trafił do więzienia. Materla miał działać w zorganizowanej grupie przestępczej, której obszarem zainteresowań była multiprzestępczość, a przede wszystkim przemyt kokainy z Aruny czy handel tytoniem. Były mistrz KSW nie przyznawał się do winy. Miał opuścić areszt w marcu, ale poznańska prokuratura złożyła wniosek o jego przedłużenie. Dopiero po ośmiu miesiącach, w lipcu, Materla wyszedł na wolność. 

Teraz Materla będzie jednym z głównych aktorów wielkiego sportowego widowiska. Jeszcze kilka tygodni temu mówiło się, że istnieje szansa występu 33-latka na gali UFC w Gdańsku. Rozmowy trwały, Polak miał być rywalem Thiago Santosa, ale do porozumienia nie doszło. Materla wystąpi na gali organizacji, w której świętował największe sukcesy. 22 października zaprezentuje się na KSW 40 w Dublinie. – Cieszę się, że po latach doczekałem czasów, w których nasi czołowi i kluczowi zawodnicy odrzucają ofertę UFC i wybierają KSW. I nie chodzi tu tylko o lojalność, czy jakieś przywiązanie emocjonalne, ale również o to, że opłaca się to im biznesowo. Nie mniej jednak emocjonalnie mówię ::: DZIĘKUJĘ! Michał Materla oficjalnie na KSW w Dublinie. Jak myślicie, kto zmierzy się w klatce z legendą polskiego mma? – napisał na swoim Facebook Martin Lewandowski, współwłaściciel KSW.

Karta pełna dziur

Gala w Dublinie coraz bliżej a KSW nadal buduje napięcie. W karcie walk nadal jest wiele pustych miejsc. Wiadomo, że w Dublinie o trzecie zwycięstwo z rzędu powalczy Mariusz Pudzianowski. Rywalem byłego mistrza strongmanów będzie James McSweeney, który ma dwie walki w KSW. 36-latek pokonał Marcina Różalskiego, ale przegrał z Karolem Bedorfem.

Pasa w wadze muszej kobiet będzie broniła Ariane Lipski, która czeka na nazwisko rywalki. Do trzeciej obrony tytułu w wadze lekkiej przystąpi Mateusz Gamrot. Polak ponownie zmierzy się z Normanem Parke'iem, którego pokonał w Warszawie. Na przeciwników czekają Anzor Azhiev, Chris Fields, Maciej Jewtuszko. Na początek emocji w Dublinie zmierzą się Konrad Iwanowski i Paul Lawrence.

KM

KSW zarzuciło wędkę na bokserów?

Spotkanie współwłaściciela KSW Martina Lewandowskiego z Arturem Szpilką wywołało falę komentarzy. Teraz na pierwszym planie znalazł się Tomasz Adamek, który otrzymał propozycję od  organizacji.

Jeżeli o czymś się nie mówi, tego nie ma. Dlatego KSW robi wszystko, aby o organizacji cały czas było głośno. Mariusz Pudzianowski, Robert Burneika, Damian Janikowski, Popek, Tomasz Oświeciński – to nazwiska, które miały przyciągnąć kibiców. Teraz w orbicie zainteresowań KSW znaleźli się znani bokserzy.

Szpilka prostuje

Po porażce z Adamem Kownackim, Artur Szpilka wycofał się, musiał mieć czas dla siebie. „Szpila” przegrał w czwartej rundzie i jego kariera znalazła się w trudnym położeniu. Pojawiła się propozycja ze strony Marcina Najmana, aby obaj spotkali się w ringu. Były pretendent do tytułu mistrza świata wagi ciężkiej WBC nie przejawiał zainteresowania propozycją.

W sierpniu Artur Szpilka spotkał się ze współwłaścicielem KSW Martinem Lewandowskim. Panowie wspólnie zjedli obiad, a w sieci pojawiło się zdjęcie z rozmowy. Od razu ruszyła fala spekulacji na temat występu Szpilki w KSW. Mateusz Borek, dziennikarz sportowy i promotor boksu, napisał w mediach społecznościowych, że pięściarz z Wieliczki podjął rozmowy z federacją. Szpilka nie potwierdził tych doniesień. Odpowiedział na Twitterze Borkowi. – Pier… Matt strasznie. Jakie ustalenia? Jedyne ustalenia, jakie padły, to takie, że jeżeli będę walczył w MMA to tylko w KSW. Weźcie się do roboty. Wkurza mnie, że każdy wie lepiej ode mnie, co będę robił – napisał Szpilka.

Co z Adamkiem?

Propozycję od KSW otrzymał również Tomasz Adamek. Jednak obecnie były mistrz świata WBC w kategorii półciężkiej zamierza skupić się na kolejnych występach w ringu. W ostatnim starciu, wrócił po ponad roku, „Góral” pokonał Solomona Haumono i zanotował 51 zwycięstwo w karierze.

Tomasz Adamek nadal czuje głód boksu. Jeśli miałby wystąpić w KSW, to raczej nie w pojedynku na zasadach MMA. Możliwa byłaby walka na wzór tej, którą stoczyli Floyd Mayweather Jr. i Conor McGregor.

KSW spełnia potrzeby

Martin Lewandowski i Maciej Kawulski stworzyli markę KSW od podstaw. W ich działaniu widać konsekwencję w realizowaniu opracowanej koncepcji. Każde kolejne wydarzenie przygotowują z rozmachem, ale nie mogą pozwolić sobie na bierność. Bo show itd….

Poziom sportowy to jedno, ale pod względem komercyjnym – istotna jest rozrywka. Znane nazwiska budzą ciekawość i przyciągają masy do śledzenia widowiska. Ostatnie zestawienia walk m.in. Pudzianowski – Popek czy Burneika – Popek pokazały, że władze KSW „mają nosa”. Przede wszystkim chodzi o realizowanie planu na widowisko idealne. A takie potrzebuje magnesu, najlepiej kilku.

KM

FEN 19 "Bitwa o Wrocław"!

Kolejnym przystankiem Fight Exclusive Night będzie Wrocław, a 19. edycja gali, która nosi nazwę „Bitwa o Wrocław” odbędzie się 14 października w Hali Orbita. Na ten moment znamy dwa zestawienia, ale włodarze federacji zapewniają, że mają przygotowaną najmocniejszą kartę walk w historii.

Pierwszy raz podczas gali FEN odbędzie się „Freak Fight”. Obaj wojownicy, których występ już dziś budzi ogromne zainteresowanie, to na co dzień trenujący zawodnicy, dla których występ w MMA jest spełnieniem sportowych marzeń.

– „Arab” i „Ruby” staną naprzeciwko siebie w oktagonie podczas październikowej gali, która odbędzie się we Wrocławiu. Nasi kibice domagali się na Freak Fight’u, więc spełniamy  ich życzenia. Raperzy zmierzą się w kategorii do 77 kg. Co ważne – obaj nieźle radzą sobie w klatce. Trenują, cały czas podnoszą swoje umiejętności, można powiedzieć, że są sportowcami, którzy debiutują w MMA. To nie osoby, które wyjdą do klatki bez przygotowania – zapewnia Paweł Jóźwiak, prezes FEN.

Gabriel Al-Sulwi, czyli artysta znany pod pseudonimem „Arab” to 24-latek pochodzący z Rzeszowa, któremu MMA pozwoliło wyjść w życiu „na prostą”. Sam wokalista wielokrotnie powtarzał, że był uzależniony od marihuany, a dzięki walkom nawrócił się i teraz jest lepszym człowiekiem.

Bartłomiej Brzeziński, czyli „Ruby” kojarzony jest przez wiele osób z zespołem „Ganja Mafia”. Od dłuższego czasu można obserwować na jego facebook’owym profilu, jak trenuje i spędza każdą wolną chwilę podnosząc swoje umiejętności w mieszanych sztukach walki.

Drugim pojedynkiem, który odbędzie się we Wrocławiu jest starcie pomiędzy Pawłem Biszczakiem (24-3) z Wojciechem Wierzbickim (13-3). Będzie to rewanż za pojedynek ze stycznia 2017 roku, kiedy to w Lubinie lepszy okazał się Biszczak. Pojedynek odbędzie się w formule K-1, a jego stawką będzie pas mistrzowski FEN w kategorii do 77 kg.

Ponadto włodarze FEN pracują nad zorganizowaniem pojedynku Marcina Sianosa z Tomasem Pakutinskasem w wadze ciężkiej. Po ostatnim efektownym zwycięstwie Sianosa w Koszalinie w internecie pojawiło się ogromne zainteresowanie starciem polsko-litewskim, a Paweł Jóźwiak zapewnia, że zrobi wszystko, aby obaj dżentelmeni mogli się ze sobą zmierzyć już podczas FEN 19.

Podczas Fight Exclusive Night zobaczymy aż 10 pojedynków – 7 w formule MMA i 3 w K-1. Będą powroty, będą walki o pasy mistrzowskie oraz spektakularne rewanże. Wszystko przy wrocławskiej publiczności, która już po raz siódmy będzie miała przyjemność zobaczenia na żywo europejską czołówkę wojowników w akcji.

Sprzedaż biletów na to wydarzenie rozpocznie się w piątek, 18 sierpnia, o godzinie 12:00 na stronie www.fen-mma.com/bilet/ oraz na stronach zaprzyjaźnionych bileterni.

Biszczak VS Wierzbicki II na FEN 19

W końcu! Najbardziej wyczekiwany rewanż w Polsce dojdzie do skutku. Mowa oczywiście o pojedynku w formule K-1 pomiędzy Pawłem Biszczakiem(24-3) a Wojciechem Wierzbickim (13-3). Obaj wojownicy zmierzą się ze sobą w walce wieczoru na Fight Exclusive Night 19 we Wrocławiu 14 października.

W styczniu 2017 roku Biszczak z Wierzbickim spotkali się w klatkoringu po raz pierwszy i wtedy posiadaczem pasa mistrzowskiego organizacji był Wierzbicki, w którym wielu ekspertów upatrywało faworyta starcia. Po pięciorundowym zaciętym boju, to jednak Biszczak zwyciężył przez niejednogłośną decyzję sędziów. Arbitrzy mieli spore wątpliwości, komu należy przyznać wygraną, gdyż emocji, kopnięć, mocnych ciosów na szczękę oraz zwrotów akcji było co nie miara. Komentujący te starcie Łukasz „Juras” Jurkowski nie miał wątpliwości – to był spektakl w najczystszej postaci.

Dużo mówiło się w środowisku MMA w Polsce o ewentualnym rewanżu obu panów, a włodarze FEN stwierdzili ostatecznie, że to należy się kibicom w naszym kraju. Podczas treningu medialnego zapowiadającego FEN 18 Paweł Jóźwiak, prezes federacji, zaprosił Wojciecha Wierzbickiego na scenę i zapytał przy zgromadzonych na rynku Staromiejskim w Koszalinie kibiców, co oni sądzą o ewentualnym rewanżu. Po aplauzie fanów i deklaracji byłego czempiona, że chce powtórnego starcia, Jóźwiakowi nie pozostało nic więcej, jak tylko kilka dni później oficjalnie ogłosić, że pojedynek Biszczaka z Wierzbickim będzie walką wieczoru podczas FEN 19 „Bitwa o Wrocław”.

Co jest najlepsze w tej walce? To, że w niej tym razem nie będzie faworyta. Stary mistrz zrobi wszystko, żeby pas wrócił do niego. Nowy czempion nie pozwoli sobie odebrać trofeum, które wywalczył z wielkim trudem.

Wrocław jest przyzwyczajony do roli gospodarza wielkich gal Fight Exclusive Night. Październikowe wydarzenie będzie już siódmym zorganizowanym przez federację. Tym razem zestawienie karty walk ma być najlepsze w czteroletniej historii federacji. Zobaczymy aż 10 pojedynków, z czego 7 odbędzie się w MMA. Pozostałe 3 będą to już formuła K-1, co samo w sobie generuje znakomite emocje. W akcji zobaczymy wielu byłych i – kto wie – być może przyszłych mistrzów federacji, którzy w stolicy Dolnego Śląska tłumnie zasiądą w Hali Orbita i będą z zapartym tchem oklaskiwać współczesnych gladiatorów.

Nowe twarze w FEN!

Potwierdzamy! Poznaliśmy nowych zawodników, którzy zasilą szeregi federacji Fight Exclusive Night! Trzy nowe twarze będzie można oglądać podczas kolejnych edycji!

Zacznijmy od kobiety, bo FEN nigdy nie zapomina o płci pięknej. Mowa o Barbarze Nalepce, która będzie walczyła w MMA i rywalizowała w kategorii do 56 kg. Pseudonim „Shogun” mówi sam za siebie – Basia to zwariowana dziewczyna, która w oktagonie ma zamiar pokazać swoje prawdziwe oblicze. Prywatnie bardzo ciepła i wrażliwa dziewczyna, którą interesuje cały świat. Jako nowa zawodniczka walcząca dla Fight Exclusive Night ma ożywić swoją kategorię wagową wśród kobiet.

Karol Kruzel to nowy zawodnik walczący w formule K-1 w kategorii do 70 kg. Urodził się w Lęborku, ale duży fragment swojej kariery był związany z gdańskim klubem „Duet”. W swoim dorobku ma brązowy medal Pucharu Europy z kickboxingu low kick oraz jest dwukrotnym wicemistrzem Polski w kickboxingu light contact. W przeszłości był już wiązany z federacją FEN i miał wystąpić podczas 13. edycji gali „Summer Edition”, która odbyła się w Gdyni. Zestawiono go z Jakubem Rajewskim, ale ostatecznie Kruzel doznał kontuzji i musiał wycofać się z walki. Teraz wszystko wskazuje na to, że będzie mógł zadebiutować w barwach federacji podczas jednej z najbliższych gal.

Krzysztof Kottas to zawodnik trenujący w klubie UKS Gladius Trzebnica. Będzie rywalizował w formule K-1 w kategorii do 70 kg. Dzięki dobrej postawie na „Summer Camp” zapracował sobie na zawodowy kontrakt w Fight Exclusive Night, a Paweł Jóźwiak, czyli prezes federacji, wiąże z nim spore nadzieje. – Moim zdaniem to chłopak, który może sporo namieszać w swojej kategorii wagowej. Mamy mocnych zawodników w K-1, ale cały czas myślimy o kolejnych ciekawych postaciach, które pozwolą nam się rozwinąć. Kottas ma papiery na mistrza. Naprawdę, widziałem jego podejście do sportu – ma zadatki na wysokiej klasy wojownika – przyznał.

Fight Exclusive Night obserwuje również Hubera Szymajdę, który póki co kontraktu od federacji nie otrzymał, ale który być może wkrótce dołączyć do organizacji.

Fight Exclusive Night ma przygotowaną jeszcze jedną niespodziankę. Informacja na ten temat zostanie podana jeszcze w tym tygodniu. Bądźcie czujni.

Magdalena Rak nową zawodniczką FEN!

Miło nam wszystkich poinformować, że nową zawodniczką federacji Fight Exclusive Night została Magdalena Rak. 25-latka trenująca na co dzień w Octagon Team Kraków & Akademia Fenix będzie walczyła w MMA w kategorii do 56 kilogramów.

Magda urodziła się w Proszowicach, choć od dłuższego czasu mieszka w stolicy Małopolski. Ma 171 centymetrów wzrostu, a najchętniej stosowaną techniką w czasie pojedynku jest low kick. Łącznie, wliczając walki amatorskie i zawodowe, stoczyła 52 pojedynki, z czego 45 wygrała. Pięciokrotnie zwyciężyła przez nokaut.

W swoim dorobku ma wiele sukcesów. Może pochwalić się między innymi złotym medalem podczas amatorskich mistrzostw świata IFMA w Muay Thai w roku 2009 w Bangkoku oraz złotym krążkiem w K-1 podczas WAKO Cup w 2015 roku w Pradze. Wcześniej, w 2012 roku, została brązową medalistką mistrzostw świata amatorów w Muay Thai w Saint Petersburgu oraz mistrzynią Polski również w tajskiej odmianie boksu.

Za swoją najlepszą walkę w karierze uznaje tą z 2012 roku, kiedy to pokonała Caley Reece w Bangkoku. Magda inspiruje się karierą Joanny Jędrzejczyk, a sama mistrzyni świata UFC zapytana przez Fight Exclusive Night o opinię na temat swojej młodszej koleżanki po fachu bez chwili zawahania przyznała, że widzi w niej ogromny potencjał. Rak na temat swojej przyszłości w FEN uważa, że to dla niej spora szansa na rozwinięcie zawodowej kariery, a marzenia sięgają pasa mistrzowskiego w kategorii słomkowej.

Co na temat Magdaleny Rak uważa Paweł Jóźwiak, prezes federacji? – Moim zdaniem to jest przyszłość polskiego MMA. Rozmawiałem z Asią Jędrzejczyk, ona jest zachwycona Magdą. Ma dopiero 25 lat, a już ponad 50 stoczonych walk i sporo sukcesów na koncie. Jest już doświadczona, a cały czas głodna kolejnych triumfów. To młodsza Jędrzejczyk – naprawdę, wszyscy kibice mieszanych sztuk walki w naszym kraju mają obowiązek zapamiętania tego nazwiska. O tej dziewczynie będzie głośno za kilka lat na całym świecie – komplementował Magdę Jóźwiak.

W ciągu najbliższych tygodni dowiemy się, kiedy Rak zadebiutuje w oktagonie FEN. Nie wykluczone, że trenującą w Krakowie zawodniczkę zobaczymy już podczas edycji numer 19 we Wrocławiu, 14 października.

 

Bilety  na FEN 19 "Bitwa o Wrocław" dostępne są na stronie www.fen-mma.com/bilet/, Biletyna.pl, Eventim.pl, Kupbilet.pl

Leśko VS Brandys na FEN 19!

Fight Exclusive Night odsłoniło przed państwem trzecią z dziesięciu kart przed 19. edycję gali, która odbędzie się we Wrocławiu. O podbój stolicy Dolnego Śląska powalczą Bartosz Leśko (5-0, 2 KO, 3 SUB) z Pawłem Brandysem (6-4, 3 KO, 2 SUB). Pojedynek na zasadach MMA odbędzie się w kategorii do 84 kilogramów.

Dla obu panów będzie to drugie starcie pod szyldem FEN. Lepsze wspomnienia z federacją ma Leśko, który podczas „Baltic Storm”, czyli 17. edycji, która odbyła się w Gdyni w maju tego roku, pokonał przed czasem Aleksandera Rychlika. Leśko poddał swojego rywala w drugiej rundzie, czym skradł serca trójmiejskiej publiczności. Tamto zwycięstwo było dla niego o tyle cenne, gdyż zostało odniesione przed własną publicznością. Jeden z bohaterów FEN 19 trenuje na co dzień w słynnym gdyńskim klubie „Mad Dogs”. Wszystkie pięć zwycięskich pojedynków odniesionych przed czasem są gwarancją niesamowitego widowiska.

Brandys jest bardziej doświadczony i ma na swoim koncie 10 stoczonych walk, z czego aż sześć z nich zwycieżył. Na uwagę zasługuje fakt, że aż pięć wygrał przed czasem – trzy przez nokaut, dwie przez poddanie. Jeszcze nie pod szyldem FEN mierzył się ze starym-dobrym znajomym wszystkich kibiców federacji, czyli Marcinem Naruszczką. W pierwszej walce był remis, w rewanżu to Naruszczka okazał się minimalnie lepszy i wygrał na punkty.

Dla Brandysa będzie to drugi występ podczas gali FEN. Do walki tej podejdzie w dobrym humorze, gdyż w maju tego roku pokonał Denisa Vygovskiego przez nokaut już w pierwszej rundzie. Zapowiada się emocjonujące starcie, które prawdopodobnie nie potrwa pełnego dystansu. To oznacza jedno – będzie się działo.

– Obiecywałem wielkie grzmoty i tak będzie we Wrocławiu. Leśko i Brandys z 11 wygranych wspólnie pojedynków aż 10 zakończyli przed czasem. Czy coś więcej muszę dodawać, żeby przekonywać o wyjątkowości tego starcia? Chyba nie – powiedział pewny siebie prezes FEN, Paweł Jóźwiak.

Znamy zatem już trzy pojedynki podczas Fight Exclusive Night 19 „Bitwa o Wrocław”. Jeszcze dużo niewiadomych przed nami, bądźcie czujni!

Bilety  na FEN 19 „Bitwa o Wrocław” dostępne są na stronie www.fen-mma.com/bilet/, Biletyna.pl, Eventim.pl, Kupbilet.pl

FEN19. ARAB VS RUBY: Dlaczego warto obejrzeć walkę?

Walka „Araba” z „Rubym” będzie jednym z głównych wydarzeń gali Fight Exclusive Night, która odbędzie się 14 października we Wrocławiu. Fani ostrzą sobie apetyt na ten pojedynek, gdyż po raz pierwszy w historii federacji odbędzie się „Freak Fight”. Starcie odbędzie się w formule MMA, w kategorii do 77 kg. Już dziś kup bilet na tą walkę na www.fen-mma.com/bilet. Do godziny „zero”

Z tej okazji postanowiliśmy znaleźć 10 powodów, dla których tę walkę trzeba obejrzeć na żywo z wysokości trybun. Oto one:

  1. Debiut obu zawodników na zawodowstwie. Intuicja podpowiada nam, że to będzie dobra walka, a nieprzewidywalność powoduje, że nie umiemy sobie dziś wyobrazić jak starcie będzie wyglądało. Kopnięcia? Walka w stójce? Parter? Duszenie? Wszystko się może wydarzyć.
  2. Niepewność. To właśnie ona kręci nas najbardziej. Wiemy, że spotka się ze sobą dwóch ambitnych gości, którzy będą chcieli „z buta” wjechać do klatki i z przytupem rozpocząć swoją karierę w MMA. Nie wiemy jednak, kto jest lepiej przygotowany i kto ma więcej argumentów czysto sportowych przed tym starciem. Jak będzie?
  3. Pierwszy „Freak Fight”. Poza wysokim poziomem pojedynków, który od zawsze był wizytówką FEN, teraz do tego wszystkiego dojdzie walka dwóch osób, które nie wywodzą się stricte ze sportu. To z pewnością będzie wartością dodaną dla federacji.
  4. Wysoki poziom walki. Obaj zawodnicy od dłuższego czasu ciężko trenują, więc poziom walki powinien stać na wysokim poziomie. To nie będzie walka celebrytów, a osób, które będą potrafiły wnieść solidną jakość sportową.
  5. Przedostatnia walka. Zanim „Arab” i „Ruby” wejdą do oktagonu, to odbędzie się już osiem walk. Wrocławka publiczność będzie już wyjątkowo rozgrzana, kiedy zawodnicy staną naprzeciwko siebie.
  6. Wrocław – dobry gospodarz. FEN po raz siódmy zawita do Stolicy Dolnego Śląska, a to jest gwarancja znakomitych emocji. Każda gala, która odbyła się we Wrocławiu, była wyjątkowym widowiskiem.
  7. Nowi kibice na trybunach. Dwóch raperów, którzy mają liczne grono swoich fanów z pewnością przyczynią się do tego, że ich odbiorcy również zawitają do Wrocławia. Nowi fani FEN? Jesteśmy na tak!
  8. Jesteśmy z chłopakami w stałym kontakcie – obaj trenują w pocie czoła do tego pojedynku. To nie tylko gadanie i mydlenie oczu – każdy podchodzi do tej walki na serio i wie, że dużo osób będzie liczyło na znakomite widowisko.
  9. Prezes wie, że czekają nas wielkie grzmoty. Prezes mówi, prezes wie. Plan na zorganizowanie tej walki był już dawno temu i w końcu dojdzie ona do skutku. Na pytanie o stosowność organizowania tego pojedynku, Jóźwiak odparł krótko: jestem pewien, że czeka nas znakomity pojedynek.
  10. Zwycięzca będzie łakomym kąskiem… dla wszystkich zawodników z kategorii do 77 kilogramów. Lepszy z raperów zacznie się liczyć w stawce i ma szanse być wiodącą postacią w kontekście kolejnych gal. Jak będzie? Nie wybiegajmy w przyszłość, ale stawka jest naprawdę spora.

Bilety  na FEN 19 „Bitwa o Wrocław” dostępne są na stronie www.fen-mma.com/bilet/, Biletyna.pl, Eventim.pl, Kupbilet.pl.

Nowak VS Głąb na FEN 19!

Poznaliśmy kolejnych bohaterów gali Fight Exclusive Night 19, która 14 października odbędzie się we Wrocławiu. W oktagonie Hali Orbita zobaczymy pasjonujące starcie dwóch wojowników rywalizujących w formule MMA w kategorii do 70 kilogramów. Naprzeciw siebie w klatce staną Patryk Nowak (4-1, 1 KO, 2 SUB) i Mateusz Głąb (4-0, 1 KO, 2 SUB).

Nowak to utalentowany grappler, który wywodzi się z zapasów. Jako junior i kadet odnosił wiele sukcesów na krajowym podwórku, często sięgając po najwyższe laury. Znaczną część swojej kariery spędził w Szwajcarii, gdzie trenował pod okiem Robsona Dantasa w brazylijskim klubie Kimura Nova Uniao.  Zawodowo zadebiutował w 2016 roku, kiedy to na punkty wygrał z Anthony’m Mullerem. Potem zwyciężał jeszcze trzy razy z rzędu, każdy z pojedynków kończąc przed czasem.  Choć  w swojej pierwszej walce dla Fight Exclusive Night podczas FEN17 Baltic Storm przegrał ze słynnym Piotrem Hallmannem, to tym razem z pewnością zrobi wszystko, by zejść z maty z pucharem.

Niespełna 26-letni Głąb sportowo „dojrzewał” pod szyldem Fight Excluisive Night, gdyż to właśnie w barwach FEN stoczył 3 z 4 zawodowych walk. Debiutował podczas  FEN10 w Lubinie, poddając w trzeciej rundzie Pawła Kordylewicza. Potem, po jednogłośnej decyzji sędziów, Głąb z klatki wychodził zwycięsko pokonując jeszcze Michała Miłka i poddając na FEN 15 Leonida Smirnova. Warto nadmienić, że zawodnik ten wywodzi się z taekwondo, w którym Puchar Świata i Puchar Europy oraz stoczył łącznie ponad 150 walk.

– Nowak musi wygrać, bo ostatnio stracił zero w rekordzie, co wyraźnie go boli. Jednocześnie obaj zawodnicy trzy z czterech swoich zwycięskich walk zakończyli przed czasem. To daje jasny sygnał: będzie się działo – powiedział Paweł Jóźwiak, prezes Fight Exclusive Night.

Bilety  na FEN 19 „Bitwa o Wrocław” dostępne są na stronie www.fen-mma.com/bilet, Biletyna.pl, Eventim.pl, Kupbilet.pl.

Nowak kontra Głąb na FEN19!

FEN na targach FIWE!

Już w najbliższy weekend, 9 i 10 września odbędą się targi FIWE – największe w Polsce targi fitness. Podczas imprezy swoje stoisko będzie miała również federacja Fight Exclusive Night.

To znakomita okazja, by spotkać się z najlepszymi zawodnikami, występującymi w federacji. Podczas  targów swoją obecnością zaszczycą państwa między innymi  Róźa Gumienna, Paweł Biszczak, Kamil Łebkowski, Arkadiusz Wrzosek oraz Bartłomiej „Ruby” Brzeziński.

Występ gwiazd FEN podczas targów FIWE będzie podzielony na dwie części. Pierwsza, która odbędzie się w sobotę, obejmie trening medialny, kiedy to będzie można z bliska przyjrzeć się umiejętnościom zawodników. Start o godzinie 14. Druga, niedzielna, to konferencja prasowa, w której kibice oraz dziennikarze będą mogli „przepytać’ swoich ulubieńców oraz poznać ich najskrytsze sekrety. Początek o godzinie 12.

Podczas imprezy, która odbędzie się w Warszawskim Centrum EXPO XXI, można spodziewać się konkursów z nagrodami, a zawodnicy będą „do dyspozycji” swoich fanów. Nie zabraknie autografów oraz okolicznościowych zdjęć. To znakomita okazja do tego, my na kilka tygodni przez galą Fight Exclusive Night 19 „Bitwa o Wrocław” poznać swoich idoli, a kto wie, być może zaszczepić w sobie miłość do MMA i K-1.

– Cieszę się, że wystąpimy podczas targów FIWE, bo to impreza, które generuje duże zainteresowanie sportowych pasjonatów. W ofercie mamy przygotowane naprawdę spore atrakcje dla wszystkich fanów MMA i K-1. Podczas imprezy będzie wiele naszych gwiazd, będzie można z nimi porozmawiać oraz zobaczyć w akcji podczas treningu medialnego. Skracamy dystans, wychodzimy naprzeciw swoich fanów. Chcemy, aby dzięki takim imprezom jak ta, identyfikowali się oni z naszymi wojownikami – powiedział Paweł Jóźwiak, prezes FEN.

Gdzie? EXPO XXI Warszawa ul. Prądzyńskiego 12/14, 01-222 Warszawa

Co? Targi FIWE – Największe w Polsce targi fitness

Kto? Fight Exclusive Night – stoisko największej w Europie organizacji MMA i K-1

Atrakcje? Spotkanie z zawodnikami, trening medialny, konferencja prasowa, konkursy, wspólne zdjęcia, autografy.

Zawodnicy: Róża Gumienna, Arkadiusz Wrzosek, Alan Kwieciński, Marcin Szreder, Marian Ziółkowski, Kamil Paczulski, Bartłomiej "Ruby" Brzeziński, Andrzej Grzebyk, Kamil Łebkowski, Paweł Biszczak, Wojciech Wierzbicki, Igor Kołacin.

Bilety  na FEN 19 „Bitwa o Wrocław” dostępne są na stronie www.fen-mma.com/bilet, Biletyna.pl, Eventim.pl, Kupbilet.pl.

Łopaczyk kontra Błeszyński na FEN 19!

Znamy kolejne zestawienie na gali FEN 19 „Bitwa o Wrocław”. 14 października w Hali Orbita o podbój stolicy Dolnego Śląska powalczą Tymoteusz Łopaczyk (2-0, 2 SUB) i Adrian Błeszyński (4-1, 3 KO, 1 SUB). Pojedynek na zasadach MMA odbędzie się w kategorii wagowej do 77 kilogramów.

Łopaczyk to nowa postać na polskim rynku mieszanych sztuk walki, jednak trenujący na co dzień w Bebson Gold Team wojownik już dziś może pochwalić się wieloma sukcesami na swoim koncie. To świeżo upieczony mistrz Polski w MMA. Pierwszy tytuł wywalczył w grudniu 2016 roku podczas ALMMA 125, drugi w marcu 2017 podczas FORUM MMA w Warszawie na PGE Stadionie Narodowym. Zdaniem wielu ekspertów, 21-letni Łopaczyk, który znakomicie czuje się w walce w parterze, to jeden z najlepiej zapowiadających się polskich zawodników młodego pokolenia. Jego trener i wielki autorytet, Sławomir Grabowski, uważa, że przed Tymoteuszem stoi świetlana przyszłość, a determinacja oraz upór w dążeniu do celu z pewnością pomogą mu w spełnieniu wszystkich marzeń. Jak sam podkreśla, MMA jest całym jego życiem, a praca pod okiem Grabowskiego może wynieść go na sam szczyt. Ostatnio Łopaczyk otrzymał nominację na brązowy pas w Brazylijskim jiu-jitsu. Walka we Wrocławiu będzie jego debiutem w federacji FEN i największym jak do tej pory wyzwaniem w sportowej karierze.

Błeszyński to stary-dobry znajomy wszystkich kibiców FEN. Urodzony w Dąbrowie Górniczej fighter pod szyldem federacji wystąpi już po raz czwarty w karierze. Podczas 18. edycji, która odbyła się w Koszalinie, pewnie pokonał przez poddanie Piotra Tutkowskiego. Wcześniej mierzył się na FEN 14 z Łukaszem Stankiem i FEN 11 z Tomaszem Lepiarskim. Jego widowiskowy styl powoduje, że każdy pojedynek 30-letniego „Aresa” budzi ogromne zainteresowanie kibiców. To będzie jego drugie starcie w 2017 roku i drugie w barwach FEN.

– Doświadczenie przemawia za Błeszyńskim, bo to „stary wyga”, co pokazał chociażby w Koszalinie. Łopaczyk to wulkan pozytywnej energii i wiecznie uśmiechnięty gość, który właśnie z uśmiechem na ustach rozprawia się z kolejnymi rywalami. Rozwija się w błyskawicznym tempie, ale teraz stanie naprzeciw człowieka-skały. Zobaczymy, sam jestem ciekawy jak to się skończy – powiedział Paweł Jóźwiak, prezes FEN.

Czwarte zestawienie FEN 19 „Bitwa o Wrocław” jest już zatem znane. Czekamy na odkrycie kolejnych kart!

Bilety  na FEN 19 „Bitwa o Wrocław” dostępne są na stronie www.fen-mma.com/bilet, Biletyna.pl, Eventim.pl,

Łopaczyk kontra Błeszyński powalczą o podbój Wrocławia!

Trybson z kontraktem FEN, Gumienna i Wrzosek powalczą we Wrocławiu

Stało się! Paweł „Trybson” Trybała (3-2, 3 KO) został nowym zawodnikiem federacji Fight Exclusive Night. W „Bitwie o Wrocław” zobaczymy Różę Gumienną (8-0) oraz Arkadiusza Wrzoska (7-3).

„Trybson” był jednym z uczestników „Summer Camp”, czyli obozu zorganizowanego przez FEN w sierpniu. Po bardzo dobrej postawie na treningach i sparingach z najlepszymi wojownikami zrzeszonymi w federacji zapracował sobie na kontrakt. Paweł Jóźwiak uważa, że Trybała „ma papiery” na wielkiego zawodnika i niewykluczone, że już podczas najbliższej gali, która 14 października odbędzie się we Wrocławiu, zobaczymy go w oktagonie. – Czemu nie? Jest taki pomysł, pracujemy nad tym. Zobaczymy co się wydarzy. Paweł chce się bić, jest szalenie ambitny. Wierzę w niego, to fajny chłopak i perspektywiczny zawodnik.

Sam „Trybson” angażem w federacji FEN spełnia swoje marzenia, sam powiedział w jednym z wywiadów, każdy kolejny pojedynek to dla niego misja, którą ma zamiar przejść bez szwanku. – Obiecałem córeczkom, że będę wojownikiem i będę walczył. Przegrać nie mogę, bo dałem słowo. Czekam na kolejny pojedynek, kto wie, być może nawet we Wrocławiu? – zakończył.

Kolejne starcie w oktagonie FEN stoczy Róża Gumienna. Przyszła pani doktor Wychowania Fizycznego będzie broniła mistrzowskiego pasa federacji w K-1. Limit wagowy tego starcia to 65 kilogramów. – Róża nie walczyła u nas od stycznia, to najwyższy czas, żeby to zmienić. Ona jest z Wrocławia, ma w swoim mieście fanów, którzy nie wybaczyliby nam, gdybyśmy pominęli ją w rozpisce walk na „Bitwę o Wrocław”.

Arkadiusz Wrzosek nudy nie lubi i nudzić nie zamierza się przez najbliższe pięć tygodni, kiedy to wejdzie w decydującą fazę przygotowań do FEN 19. Po pewnym zwycięstwie w połowie marca na warszawskim Torwarze stoczył jeszcze dwa pojedynki i oba wygrał przed czasem. Mimo tego, że w październiku zobaczymy go już po raz czwarty, to sam podkreśla, że jest głodny kolejnych pojedynków i na pewno zrobi wszystko, aby to jego ręka była po walce w górze.

– O walce wiem już od kilku tygodni, trenuję w pocie czoła, by móc cieszyć się ze zwycięstwa. Jestem zdrowy i mentalnie gotowy na wszystko. Wygram! – zapowiada pewny siebie Wrzosek.

Czekamy na decyzję, czy „Trybson” wystąpi we Wrocławiu, rywalkę dla Gumiennej i przeciwnika Wrzoska. Karta 19. edycji zapełnia się coraz bardziej. Kolejne informacje na temat „Bitwy o Wrocław” wkrótce.

Imavov kontra Michalski na FEN 19!

Nassourdine Imavov (2-1, 1 KO, 1 SUB) skonfrontuje się z Michałem Michalskim (5-2, 2 KO, 1 SUB) podczas FEN 19 „Bitwa o Wrocław”. Pojedynek na zasadach MMA odbędzie się w kategorii do 77 kilogramów.

Nassourdine Imavov to młodszy brat Daguira, który jest znaną postacią dla wszystkich kibiców mieszanych sztuk walki w Polsce. Starszy z braci najpierw wygrał podczas 16. edycji z Bartłomiejem Koperą, by dwie galę później w Koszalinie rozprawić się z Kamilem Łebkowskim. Za każdym razem do Polski przylatywał ze swoim młodszym bratem, który teraz dostanie szansę zadebiutowania w oktagonie FEN. Nassourdine w swoim dorobku ma trzy zawodowe walki, w tym dwie zwycięskie. W marcu 2016 roku pokonał przez poddanie Saida Magomeda Tachaeva, rok później skończył przez TKO w pierwszej rundzie Paula Lawrence’a. Żaden z jego pojedynków nie wyszedł nawet poza pierwsze starcie.

Jego rywalem będzie Michalski, czyli stary-dobry znajomy federacji FEN. Michał zadebiutował jeszcze w białym klatkoringu podczas 5. edycji, kiedy to wygrał z Adamem Niedźwiedziem. Swoją szansę dostał podczas kolejnej gali, kiedy pokonał Mariusza Radziszewskiego . Na FEN 9 „Go For It” zwyciężył z Rafałem Blachutą. Jego jedynym pogromcą podczas występów dla Fight Exclusive Night jest Davy Gallon.

– Daguir polecił mi swojego brata, który jego zdaniem będzie w przyszłości lepszy od niego. Warunki fizyczne ma imponujące, widziałem go podczas kilku treningów – chłopak robi ogromne wrażenie. Skonfrontuje się z Michałem Michalskim, którego rok w naszej federacji nie było, ale który jest bardzo doświadczony i głodny kolejnych pojedynków. Kto wygra? Gdybym wiedział, to pewnie bym obstawił werdykt tego pojedynku u bukmachera. Nie wiem, naprawdę nie mam pojęcia. Szykuje się ciekawe starcie – zapowiada ten pojedynek Paweł Jóźwiak.

Znamy już zatem pięć pojedynków FEN 19 „Bitwa o Wrocław”. Kolejne zestawienia zostaną podane w kolejnych tygodniach.

Bilety  na FEN 19 „Bitwa o Wrocław” dostępne są na stronie www.fen-mma.com/bilet, Biletyna.pl, Eventim.pl, Kupbilet.pl.

Wrzosek powalczy o pas na FEN 19!

Arkadiusz Wrzosek (7-3) stanie przed szansą wywalczenia pasa federacji FEN w wadze ciężkiej w formule K-1. Jego rywalem będzie Nikolaj Falin (40-13). We Wrocławiu zobaczymy zatem rewanż, gdyż obaj panowie zmierzyli się już podczas FEN 11.

W pierwszm starciu górą był reprezentujący Niemcy Falin, który wygrał przed decyzję sędziów. Wrzosek w tamtym pojedynku pokazał się z dobrej strony, ale górę wzięło doświadczenie, które było po stronie o jedenaście lat starszego Falina.

25-letni Arkadiusz Wrzosek to wciąż młody, niezwykle perspektywiczny zawodnik wagi ciężkiej. Mierzący 201 cm fighter to aktualny mistrz Europy i mistrz Polski Muay Thai. Zdobywał także tytuły mistrza Polski Wushu i medale mistrzostw Polski w tajskim boksie. W 2015 roku był pretendentem do pasa zawodowego mistrza Europy WKU. W pamięci wszystkich kibiców zapadł szczególnie jego pojedynek z marca 2017 roku, kiedy to w warszawskim Torwarze po znakomitym widowisku pokonał Artura Bizewskiego podczas FEN 16. O starciu w Hali Orbita, jak sam przyznał w jednym z wywiadów, dowiedział się dużo szybciej, więc będzie przygotowany na sto procent na to, by podbić Wrocław. Warto dodać, że od porażki z Falinem jest niepokonany.

– Walka o pas dodatkowo mnie motywuję. Wiem, że jestem gotowy na każdego rywala. Młody chłopak idzie po raz pierwszy na trening, by zdobywać trofea. Dla mnie perspektywa wywalczenia pasa FEN to coś, co dodaje mi siły podczas każdego treningu – powiedział Wrzosek.

Liczący 36 lat Nikolaj Falin to postać doskonale znana w europejskim kickboxingu. Urodzony w Kazachstanie fighter był zawodowym mistrzem Niemiec IKBO. W 2011 roku triumfował w piątej edycji turnieju Bigger’s Better w Aarhus w Danii. Prowadzony przez polskiego trenera Franka Lukanowskiego zawodnik wygrał 40 pojedynków, a 13 przegrał. 14 razy nokautował swoich rywali. Od czasu pojedynku z Wrzoskiem do klatki wyszedł raz. W Polsce wygrał w pamiętnym pojedynku z Michałem Turyńskim.

– Trofeum w puli zawsze generuje olbrzymie emocje. Kibice Wrzoska, których pewnie znowu będzie mnóstwo na trybunach, zacierają ręce, bo ich ulubieniec znowu będzie chciał skraść show podczas FEN. Myślę, że to może być najlepszy pojedynek podczas całej gali – powiedział Paweł Jóźwiak, prezes Fight Exclusive Night.

Bilety  na FEN 19 „Bitwa o Wrocław” dostępne są na stronie www.fen-mma.com/bilet, Biletyna.pl, Eventim.pl, Kupbilet.pl.

LIVE: XXVII Warszawska Granda na Pięści i Giry

Zapraszamy na transmisję telewizyjną na żywo z XXVII Warszawskiej Grandy na Pięści i Giry. 

 [kod]

XXVII Warszawska Granda

XXVII Warszawska Granda

var player = redcdnplayer("redcdnplayer").setup({
file: {
flv: "http://r.dcs.redcdn.pl/liveflv/o2/Marklaw/XXIVWarszawskaGranda.livx",
hls: "http://r.dcs.redcdn.pl/hls/o2/Marklaw/XXIVWarszawskaGranda.livx/playlist.m3u8",
dash: "http://r.dcs.redcdn.pl/dash/o2/Marklaw/XXIVWarszawskaGranda.livx",
ss: "http://r.dcs.redcdn.pl/ss/o2/Marklaw/XXIVWarszawskaGranda.livx"
},
width: 640,
height: 385,
autoplay: false,
});

LIVE: FEN 19 Bitwa o Wrocław – Trening Medialny

Zapraszamy na transmisję telewizyjną na żywo z treningu medialnego przed galą FEN 19 Bitwa o Wrocław. Studio, zaproszeni goście i inne ciekawe rzeczy czekaja na Was podczas transmisji.

[kod]

FEN 19 Bitwa o Wrocław – Trening Medialny

FEN 19 Bitwa o Wrocław – Trening Medialny

var player = redcdnplayer("redcdnplayer").setup({
file: {
flv: "http://r.dcs.redcdn.pl/liveflv/o2/Marklaw/FEN15.livx",
hls: "http://r.dcs.redcdn.pl/hls/o2/Marklaw/FEN15.livx/playlist.m3u8",
dash: "http://r.dcs.redcdn.pl/dash/o2/Marklaw/FEN15.livx",
ss: "http://r.dcs.redcdn.pl/ss/o2/Marklaw/FEN15.livx"
},
width: 640,
height: 385,
autoplay: false,
});

LIVE: FEN 19 Bitwa o Wrocław – Ceremonia Ważenia

Zapraszamy na transmisję telewizyjną na żywo z oficjalnej ceremonii ważenia przed galą FEN 19 Bitwa o Wrocław. Studio, zaproszeni goście i inne ciekawe rzeczy czekaja na Was podczas transmisji.

[kod]

FEN 19 Bitwa o Wrocław – Ceremonia ważenia

FEN 19 Bitwa o Wrocław – Ceremonia ważenia

var player = redcdnplayer("redcdnplayer").setup({
file: {
flv: "http://r.dcs.redcdn.pl/liveflv/o2/Marklaw/FEN15.livx",
hls: "http://r.dcs.redcdn.pl/hls/o2/Marklaw/FEN15.livx/playlist.m3u8",
dash: "http://r.dcs.redcdn.pl/dash/o2/Marklaw/FEN15.livx",
ss: "http://r.dcs.redcdn.pl/ss/o2/Marklaw/FEN15.livx"
},
width: 640,
height: 385,
autoplay: false,
});

Drużynowo bez blasku

Z jednym medalem zakończyli Polacy rywalizację w mistrzostwach Europy juniorów w judo, które odbyły się w Mariborze. Na sam koniec zmagań zaprezentowały się nasze drużyny, jednak wypadły blado.

Biało-czerwoni mieli kilka szans medalowych, jednak tylko Julia Kowalczyk (57kg) stanęła na trzecim stopniu podium.

Trzy „piątki”

Z pewnością w skali szkolnej piątka to spełnienie marzeń i wielka radość. Jednak w przypadku rywalizacji na tatami jest zupełnie odwrotnie. Zajęcie piątego miejsca to dla zawodnika najgorszy z możliwych wyników. 

Anita Formela (+78kg) rywalizację w Mariborze zaczęła wręcz znakomicie, bo dwie walki wygrała przed czasem. Ubiegłoroczna brązowa medalistka mistrzostw Europy juniorów przegrała w półfinale z mistrzynią Europy kadetek Romane Dicko. W starciu o brąz Formela została w końcówce zdyskwalifikowana, a miała na swoim koncie dwa waza ari. Brązową medalistką została Turczynka Kubranur Esir.

Świetnie przygodę z mistrzostwami Europy rozpoczął Kacper Szczurowski (100kg), który w zaledwie osiem sekund rozłożył na łopatki Bośniaka Hadisa Jerlagicia. Łącznie stoczył cztery walki, z których wygrał dwie. W starciu o brąz Szczurowskiego pokonał Daniel Mukete. Dwa pojedynki wygrane przed czasem dawały nadzieję na sukces Jakuba Ozimka (90kg). W półfinale Polaka zatrzymał Mykyta Matlashevskyi. Ozimek stoczył mordercze starcie o brąz, ale po siedmiu minutach triumfował Jamal Petgrave.

Jedyny medal dla Polski wywalczyła Julia Kowalczyk (57kg), dla której było to trzecie z rzędu podium mistrzostw Europy juniorek. W Mariborze w decydującym starciu niespełna 20-letnia judoczka pokonała Jorien Visser. Pisaliśmy o tym tu. https://fightime.pl/pl/wiadomosci/kowalczyk-z-brazem-mistrzostw-europy/

W klasyfikacji medalowej trwała walka między Rosją a Azerbejdżanem. Ostatecznie lepsi okazali się reprezentanci Sbornej, którzy zdobyli dziewięć krążków (3 złote, 3 srebrne i 3 brązowe). Azerbejdżan zanotował siedem medali (3,2,2). Trzecie miejsce w klasyfikacji końcowej dla Francji, która wywalczył siedem krążków (3 złote i 4 brązowe). 

Francja i Azerbejdżan mają najlepsze drużyny

Reprezentacja Polski juniorek walkę w Drużynowych Mistrzostwach Europy rozpoczęła od starcia z Holandią. I na tym ją zakończyła… Polki przegrały 1:4, a zwycięstwo zanotowała Anita Formela. Szczęścia nie mieli również nasi juniorzy. Polacy trafili na mocnych Rosjan i przegrali 1:4.

Wśród kobiet triumfowały Francuzki, które w decydującym starciu pokonały Holenderki. Brązowe medale wywalczyły reprezentacje Rosji i Niemiec. Najlepszą męską drużynę ma Azerbejdżan, który w finale uporał się z Gruzją. Na trzecich pozycjach uplasowali się Brytyjczycy i Rosjanie.

Fot. pzjudo.pl

KM

Kowalczyk z brązem mistrzostw Europy

Julia Kowalczyk (57kg) wywalczyła brązowy medal mistrzostw Europy w judo, które odbywają się w Mariborze. Tym samym zawodniczka Polonii Rybnik powtórzyła ubiegłoroczny sukces z Malagi.

Kowalczyk sprawiła sobie wspaniały prezent na 20. urodziny, które będzie obchodziła za dwa tygodnie. Reprezentantka Polki udowodniła, że jej wcześniejsze wyniki nie były dziełem przypadku.

Brąz jej się trzyma

Kowalczyk zbiera dobre recenzje i na tatami radzi sobie coraz lepiej. Rok temu sprawiła sensację zdobywając mistrzostwo Polski w kategorii 57kg. 19-latka pokazała, że jest gotowa do rywalizacji na poziomie seniorskim. Najlepszym potwierdzeniem był tegoroczny występ w Grand Slam w Baku, gdzie Polka sięgnęła po brąz. Kowalczyk znalazła się również w drużynie, która w Warszawie wywalczyła srebro mistrzostw Europy. Judoczka z Rybnika miała okazję zaprezentować się w finałowym boju z Francją (0:5), a indywidualnie odpadła w 1/16 finału. Kolejne tegoroczne starty to występy w zawodach juniorskich. W pucharowych zmaganiach w Leibnitz i Gdyni 19-latka stawała na podium, odpowiednio zajmując trzecie i drugie miejsce.

W związku z osiąganymi przez Kowalczyk wynikami, nie było wątpliwości, że w Mariborze będzie walczyła o medal. W pierwszej walce odprawiła mistrzynię Europy kadetek z ubiegłego roku Gruzinkę Eteri Liparteliani. Iva Oberan nie była w stanie przeciwstawić się Polce, która wygrała przez waza ari. Ciężko było w półfinale. Kowalczyk nie udało się znaleźć recepty na Larissę van Krevel, która zanotowała dwa waza ari, a nasza zawodniczka jedno. Starcie o brąz było niezwykle wyczerpujące. Blisko siedem minut trwała walka Polki z Jorien Visser, ale to Kowalczyk mogła cieszyć się z medalu.

Dla młodej Polki to kolejny medal mistrzostw Europy juniorów. Trzeci z rzędu, ponownie brązowy. I jak tu nie wierzyć słowom piosenki Ryszarda Rynkowskiego? A tak poważnie, Julia Kowalczyk pokazała, że jest powtarzalna. Oby takie wyniki notowała jak najczęściej w startach seniorskich.

Czekamy

Polska ma szansę na poprawienie dorobku medalowego w Mariborze. Na walki o brąz czekają Anita Formela (+78kg) i Kacper Szczurowski (100kg).

Jak wypadli pozostali młodzi Polacy? Paulina Dziopa (78kg) pokonała Darię Kantsavayę z Białorusi, ale w kolejnej walce po niecałej minucie schodziła z tatami jako przegrana. Lepsza od Polki okazała się Niemka Lea Schmid. Sebastian Marcinkiewicz (81kg) zanotował jedną wygraną, a jego udział w mistrzostwach zakończył późniejszy brązowy medalista Jesper Smink. Dwie walki stoczył również Cezary Tchórzewski (73kg). 

Na podium nie znalazł się Jakub Ozimek (90kg). W starciu o brąz górą był Brytyjczyk Jamal Petgrave. 

Bez zwycięstwa rywalizację w Mariobrze zakończyli: Klaudia Cieślik (52kg), Anna Dąbrowska (57kg), Aleksandra Kaleta (52kg), Daria Tymann (78kg), Eliza Wróblewska (78kg), Dominik Majowski (100kg) i Krzysztof Załęczny.

KM

Fury wysyła sygnały

Niby zakończył karierę, jednak nikt nie ma pewności, czy ten stan się niebawem nie zmieni. Tyson Fury pojawił się na sali treningowej po dłuższej przerwie. Czy to jasny sygnał, że zamierza wrócić na ring?

Wokół 29-letniego olbrzyma z Wilmslow zawsze jest sporo zamieszania. Jesienią ubiegłego roku bokser ujawnił problemy, z którymi się zmagał i usunął się w cień. Nie na długo…

Już miał wracać

Ponoć kobiety ciągle zmieniają zdanie i nie mogą się zdecydować, czego chcą. Okazuje się, że niekoniecznie. Ten stereotyp stara się skutecznie obalić Tyson Fury. Blisko dwa lata temu stał się królem boksu, gdy w Dusseldorfie pokonał Władimira Kliczko i przerwał jego hegemonię w wadze ciężkiej. Zgarnął wszystko i został mistrzem świata federacji WBA, IBF i WBO. Cały świat był u stóp Fury'ego, który przystał na opcję rewanżu z Władimirem Kliczko. Stracił pas IBF, bo odmówił starcia z obowiązkowym pretendentem Wiaczesławem Głazkowem. Niby wszystko układane było pod rewanż z Władimirem Kliczko, ale do tej walki nie doszło. Terminy ustalone, ale w ostatniej chwili Fury tłumaczył się kłopotami zdrowotnymi. W końcu problemy Brytyjczyka ujrzały światło dzienne. Alkohol, narkotyki, depresja… Najbliżsi obawiali się o zdrowie i życie boksera.

Sam Fury pogubił się w całej sytuacji. Nie uniósł ciężaru sukcesu i z każdym dniem brnął coraz dalej z uzależnienie i walkę ze światem. Przyzwyczaił wszystkich do ostrej retoryki i nawet w takiej sytuacji jej nie unikał. W październiku ubiegłego roku podjął decyzję o zakończeniu kariery, a boks określił mianem „gów..”. Wystarczyło kilka tygodni, a kierunek, który obrał były mistrz świata wagi ciężkiej uległ totalnej zmianie. Fury snuł wizje na temat swojej walki z Anthony'm Joshuą. Poinformował nawet, że starcie odbędzie się w kwietniu przyszłego roku na stadionie Wembley. Niektórzy już ostrzyli sobie zęby. A w lipcu… Na jednym z portali społecznościowych Fury podziękował kibicom w pięknej podróży.

Chyba nie ma osoby, która byłaby w stanie określić, ile razy 29-latek zmieni jeszcze decyzję. Ostatnio poinformował, że nie wyklucza powrotu na ring. Musi tylko odzyskać licencję bokserską i zbić wagę. Pojawił się również na sali treningowej w Belfaście, co również może sugerować, że wcześniejsze deklaracje nie były czczym gadaniem. Ale czy w przypadku Fury'ego można mieć jakąkolwiek pewność?

Mistrz wierzy w powrót rodaka

Czempion IBF, IBO i WBA Anthony Joshua, który przygotowuje się do październikowej walki z Kubratem Pulewem nie wyklucza, że Tyson Fury wróci na ring. – Całe życie oddajesz boksowi. Możesz mieć rok lub dwa przerwy, ale wrócisz do tego – podkreśla 27-latek.

KM

Namajunas na drodze Jędrzejczyk

W lipcu awansowała na podium wagi słomkowej i poczuła zapach pasa mistrzowskiego. Czy będzie w stanie wyrwać go Joannie Jędrzejczyk? 4 listopada w Madison Square Garden Polka stanie do boju z Rose Namajunas.

Mistrzyni UFC ma status gwiazdy kobiecego MMA. Kolejną zawodniczką, która chce podjąć próbę zrzucenia jej z piedestału jest Rose Namajunas.

Jedna Polka utarła jej nosa

Zarówno Jędrzejczyk, jak i Namajunas rywalizowały z Karoliną Kowalkiewicz i Carlą Esparzą. Z tym, że Polka wychodziła zwycięsko z tych starć, a Amerykanka notowała porażki. W lipcu 2016 w Atlancie Namajunas stoczyła zacięty bój z Karoliną Kowalkiewicz. Panie rozpoczęły spokojnie, a w drugiej rundzie dały pokaz tego, co w kobiecym MMA najlepsze. Lepiej prezentowała się Polka, która skutecznie broniła się przed sprowadzeniami, atakowała kolanami i włączała mocne łokcie. W trzeciej odsłonie Polka kontynuowała strategię, a Namajunas starała się zaskoczyć łodziankę w parterze. Kowalkiewicz wygrała niejednogłośną decyzją sędziów.

Z kolei z Esparzą 25-latka spotkała się w 2014 roku w finale program The Ultimate Fighter. Namajunas wygrała trzy walki, pokonując: Alex Chambers, Joannę Calderwood i Randę Markos. W decydującym starciu przegrała w trzeciej rundzie z Carlą Esparzą, która została pierwszą mistrzynią kategorii słomkowej.

A Jędrzejczyk ma na rozkładzie zarówno Esparzę, jak i Kowalkiewicz. Tą pierwszą znokautowała 14 marca 2015 roku i jest to wyjątkowa data, bo wtedy olsztynianka sięgnęła po pas w kategorii słomkowej. Od tamtego czasu Joanna Jędrzejczyk jest rozpędzona i zachwyca wszystkich obserwatorów swoimi umiejętnościami. Polka pięć razy skutecznie broniła pasa mistrzowskiego. W szóstej spotka się z Amerykanką, która swoją przygodę ze sportami walki zaczęła w wieku pięciu lat. Najpierw trenowała taekwondo, a następnie karate i jiu-jitsu.

W tym roku Rose Namajunas pokonała Michelle Waterson i zapisała na swoim koncie szóste zwycięstwo w karierze. Co ciekawe, jeszcze nigdy pojedynek z udziałem Amerykanki nie zakończył się nokautem. Aż pięć walk Namajunas wygrała przez poddanie. Z kolei Jędrzejczyk jest zawodniczką znakomicie przygotowaną kondycyjne do rywalizacji. Ostatnie cztery walki wygrała po upływie pięciu rund.

Powrót St. Pierre'a

Podczas gali UFC 217, która odbędzie się 4 listopada w Nowym Jorku 28 walkę w karierze stoczy legendarny Georges St. Pierre. 36-letni Kanadyjczyk dwukrotnie zdobywał pas wagi półśredniej. Po raz ostatni St. Pierre walczył w listopadzie 2013 roku, kiedy pokonał Johny'ego Hendricksa. W Nowym Jorku zmierzy się 38-letnim Michaelem Bispingiem, który jest mistrzem wagi średniej.

KM

„Trybson” podpisał umowę z FEN

Obok Pawła „Trybsona” Trybały nie można przejść obojętnie. Co i raz wokół zawodnika robi się głośno. Tym razem o „Trybsonie” na płaszczyźnie sportowej – Trybała podpisał umowę z federacją Fight Exclusive Night.

Ostatnio 26-latek prezentował się na galach PLMMA, ale nie brakowało głosów o problemach finansowych organizacji. Niewykluczone, że Trybała w nowej federacji zadebiutuje już 14 października.

„Trybson” przyciąga

Paweł Trybała popularność zdobył występując w jednym z programów rozrywkowych. Stał się bohaterem portali plotkarskich, co przełożyło się na jego rozpoznawalność. Postanowił spróbować swoich sił w MMA. Do historii przejdą jego utarczki słowne z Marcinem Najmanem, podczas których panowie nie szczędzili sobie uprzejmości. Na czerwcowej konferencji prasowej w Toruniu, zapowiadającej październikową galę PLMMA 74, „Trybson” rzucił w Najmana… słomką ptysiową. Omal nie doszło do rękoczynów. 

Trybała znany jest z ostrego języka i porywczego zachowania, ale teraz ma rozpocząć nowy rozdział w karierze. W sierpniu wziął udział w obozie treningowym FEN. Zaprezentował się na tyle dobrze, że organizacja postanowiła podpisać z nim kontrakt. – Po bardzo dobrej postawie na treningach i sparingach z najlepszymi wojownikami zrzeszonymi w federacji zapracował sobie na kontrakt. Paweł Jóźwiak uważa, że Trybała „ma papiery” na wielkiego zawodnika i niewykluczone, że już podczas najbliższej gali, która 14 października odbędzie się we Wrocławiu, zobaczymy go w oktagonie – poinformowała organizacja Fight Exclusive Night.

Teraz przed Trybałą praca nad kondycją. Co do jego występu we Wrocławiu nie zapadły żadne decyzje. Ale walka „Trybsona” mogłaby być prawdziwym magnesem dla miłośników MMA. Po raz ostatnim Trybała rywalizował w maju na gali PLMMA 73. Przegrał przez poddanie z Adamem Niedźwiedziem, zaś w marcu szybko uporał się z Pawłem Bolanowskim.

Gwiazd nie zabraknie

14 października mistrzowskiego pasa FEN w K-1 w wadze piórkowej będzie broniła Róża Gumienna. Wrocławianka wywalczyła tytuł w styczniu w Lubinie, gdzie pokonała Martinę Fendrichovą. Podczas FEN 19 będzie broniła pasa po raz pierwszy. 

We Wrocławiu zaprezentuje się również Arkadiusz Wrzosek (K-1, +95kg). W marcu, na FEN 16, pokonał Artur Bizewskiego jednogłośną decyzją sędziów.

W walce wieczoru gali FEN 19 „Bitwa o Wrocław” mistrz wagi piórkowej Paweł Biszczak zmierzy się z Wojciechem Wierzbickim.

Fot. Facebook

KM

Młodzi Polacy zdobyli 66 medali!

To jest dopiero dorobek! Te liczby robią ogromne wrażenie i pokazują, że polski kickboxing ma mocny fundament. W mistrzostwach Europy juniorów i kadetów w Skopje Polacy zdobyli 66 medali. Najlepsi w całym turnieju byli Rosjanie – 135 krążków.

Biało-czerwoni zajęli 10. miejsce w klasyfikacji medalowej, choć pod względem liczby zdobytych medali byli trzeci. O kolejności zadecydowały krążki z najcenniejszego kruszcu. Tych Polacy zdobyli dziewięć.

Są powody do radości

Ile razy załamujemy ręce w przypadku naszych narodowych i niezwykle popularnych dyscyplin? Jeszcze kiedyś śpiewaliśmy „Polacy nic się nie stało”. Teraz sytuacja jest zgoła odmienna. Jednak w przypadku innych dyscyplin należy spuścić zasłonę milczenia. Ostatnie występy siatkarzy i koszykarzy rozczarowały. A nasi kickboxerzy zawsze spisują się na medal. Niezależnie, czy mówimy o kadetach, juniorach czy seniorach.

Tym razem mowa o tych dwóch pierwszych kategoriach wiekowych. Początek września to podróż 150-osobowej reprezentacji Polski kadetów i juniorów do Skopje. W stolicy Macedonii łącznie zaprezentowało się ponad 1500 zawodników. Polacy zakończyli rywalizację z dorobkiem 66 medali, w tym 9 złotych, 11 srebrnych i 46 brązowych. Najwięcej, bo cztery krążki z najcenniejszego kruszcu, biało-czerwoni wywalczyli w formule kick light. Na najwyższym stopniu podium stanęli: Klara Piętak (65kg, junior), Krzysztof Łuniewicz-Stępniak (74kg, junior), Michał Adamek (94kg, junior), Jonatan Babińczuk (52kg, kadet starszy). W low-kicku po złoto sięgnęli Zuzanna Matusiewicz (70kg, junior starszy) oraz Michał Kuźniak (81kg, junior młodszy), a w full contact – Jolanta Cichoń (+70kg, junior starszy) i Kacper Dąbrowski (91kg, junior starszy). Z kolei w light contact triumfował Cezary Pleta (94kg, junior).

O ocenę startu biało-czerwonych poprosiliśmy prezesa Polskiego Związku Kickboxingu Piotra Siegoczyńskiego. – Zdobyliśmy dużo medali, ale mogliśmy jeszcze więcej wycisnąć. Mistrzostwa Europy są specyficzną imprezą, więc cieszymy się z tego, co osiągnęliśmy. Mocno obsadzone były kategorie w formułach pointfighting i light contact. W niektórych walkach sędziowie wydali wątpliwe werdykty – powiedział nam trzykrotny mistrz świata.

Dobre widoki na przyszłość

Młodzi kickboxerzy dają nadzieję, że w kolejnych latach możemy być spokojni o sukcesy. – To musi być dobrze wyglądająca piramida. Szkolimy zawodników, aby doskonalili się i odnosili sukcesy również na poziomie seniorskim. Teraz uważnie będziemy przyglądać się juniorom. Ważne, żeby się pokazywali i zdobywali doświadczenie – mówi Piotr Siegoczyński.

Pierwsza trójka mistrzostw Europy: Rosja (135 medali, – 57, 45, 33), Węgry (72 – 20, 22, 30) i Włochy (60 – 18, 17, 25).

KM

LIVE: Mistrzostw Polski w Kickboxingu Seniorów i Weteranów Light Contact 2017

Zapraszamy na transmisję telewizyjną na żywo z Mistrzostw Polski w Kickboxingu Seniorów i Weteranów w formule Light-Contact. Zawody odbędą się w dniach 16-17 września 2017 r. we Włoszakowicach.

[kod]

Mistrzostw Polski w Kickboxingu Seniorów i Weteranów Light Contact

Mistrzostw Polski w Kickboxingu Seniorów i Weteranów Light Contact

var player = redcdnplayer("redcdnplayer").setup({
file: {
flv: "http://r.dcs.redcdn.pl/liveflv/o2/Marklaw/MP_KickLight_2017.livx",
hls: "http://r.dcs.redcdn.pl/hls/o2/Marklaw/MP_KickLight_2017.livx/playlist.m3u8",
dash: "http://r.dcs.redcdn.pl/dash/o2/Marklaw/MP_KickLight_2017.livx",
ss: "http://r.dcs.redcdn.pl/ss/o2/Marklaw/MP_KickLight_2017.livx"
},
width: 640,
height: 385,
autoplay: false,
});

Siedem medali Polaków w Bratysławie

Bardzo dobry występ polskich judoków w Pucharze Europy w Bratysławie. Biało-czerwoni wywalczyli sześć medali, w tym jeden złoty. Większą zdobyczą mogą pochwalić się tylko Włosi, którzy na swoim koncie zapisali dziewięć krążków.

Ilość nie przekłada się na miejsce w klasyfikacji medalowej. Polacy zajęli szóstą pozycję, z kolei Włosi piątą. Najlepsi okazali się Słoweńcy, którzy zdobyli trzy złota. Za nimi Holendrzy z sześcioma medalami, w tym dwoma z najcenniejszego kruszcu. Na najniższym stopniu podium znalazła się Ukraina (cztery medale, w tym dwa złote).

Złoto Golusa

W Bratysławie największy sukces w karierze odniósł Łukasz Golus (66kg). Cztery wygrane walki pozwoliły 26-letniemu zawodnikowi uplasować się najwyższym stopniu podium. Na początek judoka GKS Czarni Bytom pokonał Ukraińca Oleksandra Moisei, a następnie Węgra Akosa Barthę. W półfinale Golus trafił na Włocha Biagio Stefanelliego, który w tym roku zajmował siódme miejsca w Dubrovniku i Bukareszcie. Polak wygrał przez waza ari, z kolei w finale uporał się z Serbem Iliją Ciganoviciem. Dla 26-letniego Golusa Bratysława to wyjątkowe miejsce. Na Słowacji startował dwa i trzy lata temu, ale zajmował wtedy odpowiednio siódme i piąte miejsce.

W kategorii 66kg na podium zameldował się również Jacek Brysz. Po dwóch wygranych walkach, 28-latek musiał uznać wyższość późniejszego finalisty Ciganovicia. W repasażach Brysz zanotował dwie wygrane, pokonał m.in. Bartosza Dobranowskiego. A w starciu o brąz okazał się lepszy od Włocha Stefanelliego, który wcześniej przegrał z Golusem. Warto dodać, że na siódmych lokatach uplasowali się wspomniany Dobranowski i Arkadiusz Makarewicz. 

Brąz dla Bartłomieja Garbacika (60kg). 25-latek powtórzył sukces sprzed dwóch lat, kiedy w Bratysławie również znalazł się na najniższym stopniu podium. Na drodze Polaka do finału stanął David Starkel. W starciu o brąz Garbacik przed czasem pokonał Czecha Michala Cernego.

Rafał Kozłowski szedł jak burza. 21-letni judoka wygrał trzy walki przed czasem, jednak w półfinale trafił na Petera Zilkę, który pozbawił go marzeń o walce o złoto. Polakowi pozostało starcie o brąz. Akademicki mistrz Europy z Coimbry okazał się lepszy od Basa van Empelena.

Warto również wspomnieć o siódmych miejscach Damiana Stępnia (81kg) i Michała Dudka (+100kg).

Trzy brązowe dziewczyny

Trzy wygrane walki dały brąz Joannie Stankiewicz (48kg). W walce decydującej o podium 24-latka pokonała Katarzynę Wiszniewską. 

Karolina Pieńkowska (52kg) nie raz pokazała, że drzemią w niej spore możliwości. Młodzieżowa mistrzyni Europy z 2015 roku jest mocnym punktem naszej kadry. W tym roku nie stała jeszcze na podium. Najbliżej medalu była w Pradze, gdzie zajęła piątą lokatę. W Bratysławie Polka przegrała jedynie z Anją Stangar. Półfinałowa porażka sprawiła, że Pieńkowska rywalizowała o brąz z Tinką Easton z Australii. Po zakończeniu rywalizacji Polka mogła cieszyć się ze zwycięstwa.

Krótką drogę do medalu miała Urszula Hofman (70kg). Trzy walki i trzecie miejsce 22-letniej Polki. W starciu o brąz Hofman pokonała Patrycję Lorenc, która ostatecznie była piąta. Siódme miejsce dla Aleksandry Grygiel.

Angelika Szymańska (63kg) wygrała dwie walki, co dało jej siódmą pozycję.

KM

Rusza World Boxing Super Series

Pierwsza odsłona rywalizacji w turniej boksu zawodowego World Boxing Super Series odbędzie się w Berlinie, gdzie w sobotni (9 września) wieczór rękawice skrzyżują mistrz WBO wagi junior ciężkiej Oleksandr Usyk i Marco Huck. Polscy fani pięściarstwa będą ściskać kciuki za Krzysztofa Włodarczyka. Popularny „Diablo” zaprezentuje się 21 października w hali Prudential Center w Newark, gdzie zmierzy się z czempionem IBF Muratem Gasijewem.

Dwie kategorie wagowe, junior ciężka i super średnia, – w każdej z nich po ośmiu bokserów. Pula nagród wyniesie 50 milionów dolarów! To propozycja, która ma zadowolić kibiców boksu i zapewnić im ogromne emocje.

Start w Berlinie

8 lipca odbyła się ceremonia losowania par w Monako. Stopniowo ustalono harmonogram, zgodnie z nim na przełomie września i października odbędzie się rywalizacja ćwierćfinałowa. W kategorii super średniej zaprezentują się: Chris Eubank Jr, George Groves, Callum Smith, Juergen Breahmer, Erik Skoglund, Avni Yildrim, Jamie Cox i Rob Brant. Z kolei w wadze junior ciężkiej zobaczymy: Oleksandra Usyka, Mairisa Briedisa, Murata Gassijewa, Yuniera Dorticosa, Krzysztofa Włodarczyka, Marco Hucka, Dmitrija Kudriaszowa i Mike'a Pereza.

Już na sam początek turniejowych zmagań kibiców czeka niezwykle smakowity kąsek. W Berlinie były mistrz WBO Marco Huck, który stracił pas w sierpniu 2015 roku na rzecz Krzysztofa Głowackiego zmierzy się z aktualnym czempionem Oleksandrem Usykien. 30-letni Ukrainiec dwukrotnie bronił tytuł. Na swoim koncie zapisał 12 zwycięstw, w tym 10 przed czasem. Co prawda Usyk ma niewielkie doświadczenie zawodowe, ale jest bokserem najwyższej klasy. W startach amatorskich odnosił wielkie sukcesy m.in. zdobył złoto igrzysk w Londynie w 2012 roku. Z kolei Huck stoczył aż 45 zawodowych walk, z których wygrał 40.

Walka o tytuł, a zarazem o przepustkę do półfinału turnieju w wadze junior ciężkiej. Bokserzy są przygotowani na trudy rywalizacji. – Nie mogę się doczekać walki – mówi Marco Huck. – Usyk stoczy największą bitwę w karierze i powinien przygotować się na wojnę, którą przegra – dodaje 32-latek urodzony w Ugao. – Czuję się bardzo dobrze – podkreślił mistrz WBO Oleksandr Usyk. – Jestem gotowy zaimponować fanom w Berlinie i oglądającym walkę na całym świecie – uzupełnił Ukrainiec.

Czekamy na Włodarczyka

Polski kibiców najbardziej interesuje występ Krzysztofa Włodarczyka w turnieju WBSS. 21 października w Newark były mistrz świata IBF i WBC zmierzy się z aktualnym czempionem IBF Muratem Gasijewem. Dla Włodarczyka będzie to 58 walka w karierze. Blisko 36-letni pięściarz ma serię czterech zwycięstw z rzędu. Gasijew nie przegrał jeszcze nigdy w karierze. Walka z Włodarczykiem będzie jego 25 starciem na zawodowym ringu.

Warto wspomnieć o najnowszym zestawieniu IBF. Włodarczyk zajmuje w nim pozycję nr 1 w kategorii junior ciężkiej, Krzysztof Głowacki jest ósmy, a Mateusz Masternak dziewiąty.

KM

LIVE: XXV Warszawska Granda na Pięści i Giry

Zapraszamy na transmisję telewizyjną na żywo z XXV Warszawskiej Grandy na Pięści i Giry. 

 [kod]

 

 

XXV Warszawska Granda

XXV Warszawska Granda

var player = redcdnplayer("redcdnplayer").setup({
file: {
flv: "http://r.dcs.redcdn.pl/liveflv/o2/Marklaw/XXIVWarszawskaGranda.livx",
hls: "http://r.dcs.redcdn.pl/hls/o2/Marklaw/XXIVWarszawskaGranda.livx/playlist.m3u8",
dash: "http://r.dcs.redcdn.pl/dash/o2/Marklaw/XXIVWarszawskaGranda.livx",
ss: "http://r.dcs.redcdn.pl/ss/o2/Marklaw/XXIVWarszawskaGranda.livx"
},
width: 640,
height: 385,
autoplay: false,
});

LIVE: Mecz Polska vs Ukraina w Kickboxingu w formule Kick-Light, Gdańsk 2017

Zapraszamy na transmisję telewizyjną na żywo z Meczu Polska vs Ukraina w Kickboxingu w formule Kick-Light. Zawody odbędą się w dniu 22 września 2017 r. w Gdańsku.

[kod]

Mecz Polska vs Ukraina w Kickboxingu w formule Kick-Light

Mecz Polska vs Ukraina w Kickboxingu w formule Kick-Light

var player = redcdnplayer("redcdnplayer").setup({
file: {
flv: "http://r.dcs.redcdn.pl/liveflv/o2/Marklaw/KickLightPolskaUkraina.livx",
hls: "http://r.dcs.redcdn.pl/hls/o2/Marklaw/KickLightPolskaUkraina.livx/playlist.m3u8",
dash: "http://r.dcs.redcdn.pl/dash/o2/Marklaw/KickLightPolskaUkraina.livx",
ss: "http://r.dcs.redcdn.pl/ss/o2/Marklaw/KickLightPolskaUkraina.livx"
},
width: 640,
height: 385,
autoplay: false,
});

LIVE: Puchar Polski w Kickboxingu w formule Low-Kick, Kobyłka 2017

Zapraszamy na transmisję telewizyjną na żywo z gali finałowej Pucharu Polski w Kickboxingu w formule Low-Kick. Zawody odbędą się w dniach 22-24 września 2017 r. w Kobyłce.

[kod]

Puchar Polski w Kickboxingu w formule Low-Kick

Puchar Polski w Kickboxingu w formule Low-Kick

var player = redcdnplayer("redcdnplayer").setup({
file: {
flv: "http://r.dcs.redcdn.pl/liveflv/o2/Marklaw/LowKick2017.livx",
hls: "http://r.dcs.redcdn.pl/hls/o2/Marklaw/LowKick2017.livx/playlist.m3u8",
dash: "http://r.dcs.redcdn.pl/dash/o2/Marklaw/LowKick2017.livx",
ss: "http://r.dcs.redcdn.pl/ss/o2/Marklaw/LowKick2017.livx"
},
width: 640,
height: 385,
autoplay: false,
});

Kowalkiewicz poznała rywalkę

W Gdańsku Karolina Kowalkiewicz stoczy swoją szóstą walkę w UFC. Jej rywalką będzie 31-letnia Jodie Esquibel. Wyjaśniła się również kwestia występu Michała Materli na gali w Gdańsku.

Szykuje się wielkie święto MMA w Polsce. Wakacje już za nami, czas leci nieubłagania, a więc ani się obejrzymy, a będziemy się emocjonować galą UFC Fight Night 118 w Gdańsku. Wydarzenie odbędzie się 21 października.

Po czwarte zwycięstwo

W lutym 2015 roku podczas gali KSW 30 Genesis w Poznaniu kibice po raz ostatni mogli podziwiać Karolinę Kowalkiewicz w Polsce. Przed starciem z Kalindrą Farią fighterka z Łodzi nie ukrywała, że może być to najtrudniejsze wyzwanie w jej karierze. Kowalkiewicz zdała ten egzamin i niemal pewny wydawał się jej angaż w UFC. Jeszcze w grudniu 2015 roku zadebiutowała w amerykańskiej organizacji pokonując Randę Markos.

Dwie kolejne wygrane, z Heather Clark i Rose Namajunas, sprawiły, że akcje Polki w wadze słomkowej poszły w górę. Nagrodą za dobrą dyspozycję dla fighterki z Łodzi była walka o pas mistrzowski z Joanną Jędrzejczyk. Po pięciorundowym boju Kowalkiewicz musiała uznać wyższość rywalki. W czerwcu spotkała się z mocną Claudią Gadelhą i już w pierwszej rundzie rywalizacja dobiegła końca. Polka przegrała przez poddanie. Kolejną szansę na zaprezentowanie umiejętności 31-letnia Kowalkiewicz dostanie w Gdańsku. Jej nazwisko długo znajdowało się w karcie walk, ale obok brakowało danych rywalki. Wiadomo, że 21 października w swoim szóstym występie w UFC Polka zmierzy się z Jodie Esquibel.

31-letnia Amerykanka od 2013 roku występowała w organizacji Invicta. W październiku zadebiutuje w UFC, a więc będzie chciała pokazać się z dobrej strony. Esquibel to niezwykle wytrzymała i mocna zawodniczka. Amerykanka wygrała sześć z ośmiu walk, jednak tylko raz przed czasem. 

W Gdańsku zaprezentują się również Jan Błachowicz, Marcin Held, Oskar Piechota, Damian Stasiak i Adam Wieczorek.

Bez Materli

W ostatnim czasie spekulowano na temat występu Michała Materli na gdańskiej gali UFC. Polak miał rywalizować z Thiago Santosem. Jednak przedstawiciele zawodnika i amerykańskiej organizacji nie doszli do porozumienia i wszystko wskazuje, że Materla kolejną walkę stoczy dla KSW.

O niepowodzeniu rozmów z UFC miały zadecydować względy finansowe, ale także zakaz opuszczenia kraju przez zawodnika. Warto wspomnieć, że przez blisko osiem miesięcy szczecinianin przebywał w areszcie. 

Ostatnią walkę Michał Materla stoczył 1 października 2016 roku na gali KSW 36 w Zielonej Górze. Były czempion wagi średniej pokonał przez nokaut Rousimara Palharesa.

Fot. Facebook Karolina Kowalkiewicz

KM

Riner nie do zatrzymania

Dominator, król, ikona. Bez wątpienia Teddy Riner jest najbardziej rozpoznawalnym, a zarazem najbardziej utytułowanym judoką na świecie. 28-latek w Budapeszcie sięgnął po ósmy tytuł mistrza świata w +100kg, a dziewiąty biorąc pod uwagę złoto wywalczone w kategorii open w 2008 roku . Reprezentant Francji tworzy wspaniałą historię.

Michael Phelps, Michael Jordan, Roger Federer to prawdziwi mistrzowie, którzy w swoich dyscyplinach weszli na szczyt i znaleźli się na ustach całego świata. Z pewnością do tego grona może aspirować Teddy Riner.

Nie ma mocnych

Pokonać Rinera – to cel każdego judoki. Ten, który dokona tej sztuki zapisze się złotymi literami w historii dyscypliny. Jednak nie jest będzie łatwe, jeśli w ogóle możliwe. Teddy Riner wygrał 134 pojedynki z rzędu! Rio de Janeiro, Rotterdam, Tokio, Paryż, ponowie Rio, Czelabińsk, Astana – gdzie Francuz się nie zjawił, tam zdobywał złoto. Rywalizacja w kategorii +100kg stała się przewidywalna jak choinka na święta. Pojawiał się Riner, wszyscy opuszczali ręce i wiedzieli, że stoją na przegranej pozycji.

Podobnie było w Budapeszcie. Do stolicy Węgier Riner pojechał jako wicelider światowego rankingu, mistrz olimpijski i świata. Czego można było się spodziewać? Wiadomo. Francuz wygrał sześć walk, w półfinale pokonał mistrza Europy Gruzina Gurama Tushishviliego, a w finale Brazylijczyka Davida Mourę.

Teddy Riner wywalczył łącznie czternaście złotych medali największych imprez – igrzysk olimpijskich, mistrzostw świata i Europy.

Polski akcent

Mistrzostwa świata w Budapeszcie Polacy zakończyli z jednym medalem. Brązowy krążek wywalczyła Agata Ozdoba (63kg), która wygrała pięć walk. W półfinale Polka przegrała z Clarisse Agbegnenou, późniejszą złotą medalistką.

Miłym akcentem dla polskich kibiców była również wygrana Macieja Sarnackiego (+90kg) w rywalizacji zespołów mieszanych z wicemistrzem świata wagi ciężkiej Davidem Mourą. Jednak pozostali Polacy nie sprostali Brazylijczykom i przegrali w 1/8 finału 1:5. Po złoto sięgnęli Japończycy.

Zdecydowany triumf

W klasyfikacji medalowej najlepsi okazali się Japończycy. Judocy z Kraju Kwitnącej Wiśni zdobyli łącznie dwanaście medali, w tym siedem złotych. Po raz kolejny Japończycy udowodnili ogromne umiejętności. Rewelacyjnie zaprezentował się 20-latek Hifumi Abe (66kg), który triumfował w piątym starcie z rzędu i odniósł największy sukces w dotychczasowej karierze.

Za plecami Japończyków Francuzi z trzema medalami, w tym dwoma złotymi. Oprócz Rinera krążek z najcenniejszego kruszcu dla Trójkolorowych wywalczyła wspomniana Clarisse Agbegnenou. Trzecie miejsce dla Mongolczyków, którzy zdobyli sześć medali, ale tylko jeden złoty.

KM

Chcą osiągnąć światowy poziom

Federacja Ladies Fight Night rośnie w siłę i działa coraz prężniej. Pokazała to ostatnia gala w Rawie Mazowieckiej, gdzie nie zabrakło świetnych walk. LFN nie powiedziała ostatniego słowa. W tym roku federacja zamierza zorganizować kolejną galę.

Ladies Fight Night przełamuje pewien schemat. W ringu nie muszą rywalizować mężczyźni, aby pojawiały się emocje i efektowne walki. Panie też znają się na rzeczy. 

Rozkręcają się, a apetyt rośnie

Blisko dwa lata temu na rynku sportów walki pojawiła się federacja Ladies Fight Night. Niejednokrotnie zastanawiano się, czy ten projekt się powiedzie. Mamy rok 2017 i sześć gal LFN za sobą. Pojedynki w formule MMA i K-1 przyciągają kibiców, którzy chcą zobaczyć w akcji ciekawe zawodniczki m.in. Sylwię Juśkiewicz, Katarzynę Posiadałę czy Hannę Gujwan. Co ważne dla fanów sportów walki, wejściówki na wydarzenia LFN są bezpłatne, ale zawsze należy się spieszyć, bo ich ilość jest ograniczona. Walki można śledzić również w internecie.

Ladies Fight Night przygotowuje kolejne gale tak, aby nie zabrakło sportowych emocji, ale i atrakcji. Władze federacji podkreślają, że cały czas chcą się doskonalić. – To co dla naszych kibiców wygląda super i jest dopięte na ostatni guzik, w naszym odczuciu prezentuje się inaczej. My jak zawsze patrzymy na nasze działania bardzo krytycznym okiem. Zależy nam aby nasi kibice czuli się dopieszczeni, dlatego staramy się zaskakiwać i być coraz lepsi. Chcemy, aby nasze eventy były na światowym poziomie –  podkreśla Łukasz Chmal, prezes Ladies Fight Night.

Organizacja imprezy to jedno, a istotą sprawy jest poziom sportowy. W dotychczasowych fight cardach pojawiały się znane, a także utalentowane polskie fighterki. Federacja sięga również po zawodniczki z zagranicy. Na gali Ladies Fight Night „Ira” w Rawie Mazowieckiej zaprezentowało się jedenaście zawodniczek spoza Polski. Po raz kolejny zachwyciła Annisa Haddaoui, która w walce wieczoru pokonała Kamilę Bałandę. Oboecność zagranicznych zawodniczek wzbogaca wydarzenia LFN, ale i polskie fighterki ruszają w świat. Przykładem jest Hanna Gujwan, która rywalizowała w Rizin. Niebawem w Japonii zaprezentuje się Sylwia Juśkiewicz. – Dzięki współpracy LFN z największymi zagranicznymi organizacjami mamy większą możliwość kontraktowania i wymiany zawodniczek. My również zapraszamy dużo zawodniczek, poznajemy się i w efekcie to procentuje długofalową współpracą na różnych płaszczyznach – tłumaczy prezes LFN.

Działalność polskiej federacji oparta jest na długofalowej wizji i konsekwencji. Przy zachowaniu poziomu sportowego, LFN dba niemalże o każdy detal. 

Będą urodziny

Pierwsza gala Ladies Fight Night odbyła się 18 grudnia 2015 roku w hotelu Double Tree by Hilton w Łodzi. Rok później przyszedł czas na świętowanie. Pierwsze urodziny federacja obchodziła w pięknej scenerii, u podnóża Śnieżki. W hotelu Gołębiewski odbyło się dziewięć walk. Nie zabrakło nieodpłatnych przekąsek dla widowni i atrakcji. Udało nam się dowiedzieć, że LFN zamierza świętować drugie urodziny. Na szczegóły musimy jednak poczekać. – Do końca roku mamy w planach obóz sportowy oraz 7. galę. To będzie nasza urodzinowa gala, dlatego już teraz przygotowania idą pełną parą. Oprócz niezliczonych atrakcji, wysoki poziom sportowy i być może trochę inna formuła organizacyjna. Poza tym mamy w planach jeszcze w tym roku zakontraktować nowe zawodniczki… Niektóre nazwiska zapewne was zaskoczą – przedstawia Łukasz Chmal. 

Fot. Ladies Fight Night Facebook

KM

Sukces polskiej judoczki na MŚ

Agata Ozdoba (63kg) wywalczyła brązowy medal mistrzostw świata w judo, które odbywają się w Budapeszcie. To największy sukces w karierze 29-letniej zawodniczki.

Słońce na stolicą Węgier zaświeciło dla Polski. Indywidualnie Agata Ozdoba zapisała na swoim koncie drugi  medal mistrzowskiej imprezy. Trzy lata temu sięgnęła po brąz mistrzostw Europy w Montpellier.

Szóstka była blisko

Powszechnie mniemany, że pełnią szczęścia jest trafienie szóstki w pewnej grze liczbowej. Miliony na koncie, komfort i szansa na zrealizowanie wszystkich marzeń. W Budapeszcie Agata Ozdoba była bardzo blisko, aby wejść do raju. Wszystko układało się po myśli Polki, jednak w półfinałowym starciu przegrała po wyrównanej walce z Clarisse Agbegnenou. Przyszła mistrzyni świata wygrała jedną karą shido.

Przed czempionatem judoczka AZS-AWF Wrocław wygrała zawody w Mińsku. Wynik z pewnością dawał powody do optymizmu, ale… W marcu Ozdoba była trzecia w Pradze, a później startowała w mistrzostwach świata w Warszawie. Na początku 29-latce dopisało szczęście, bo miała wolny los, ale poległa już na pierwszej przeszkodzie w postaci Kathrin Unterwurzacher. Ostatecznie wiceliderka światowych list w Warszawie zdobyła brąz. 

Wracając do Ozdoby, sytuacja się nie powtórzyła. W Budapeszcie Polka wygrała pięć walk, ale już na początku wysoko poprzeczkę zawiesiła jej Adelina Stefania Dobre. Polka wygrała jedną karą shido. W trzecim pojedynku Ozdoba spotkała się z Edwige Gwend, którą pokonała w 2014 roku w Montpellier. Scenariusz powtórzył się. Kolejną ofiarą Polki była 29-letnia Ketleyn Quadros. Gdyby nie Agbegnenou… 

W starciu o brąz Polka trafiła na… Polkę, która walczy w barwach Niemiec. 28-letnia Martyna Trajdos to złota medalistka Igrzysk Europejskich w Baku. W dogrywce Ozdoba zdobyła waza ari i wywalczyła brąz. Łącznie 29-latka wygrała pięć walka (pokonała jeszcze Mię Hermansson) i odniosła największy sukces w swojej karierze.

Nie da się ukryć, że Agata Ozdoba zaprezentowała się świetnie. Pokonała cztery rywalki, które znajdują się wyżej w światowym rankingu. Trajdos (4. miejsce), Gwend (14), Quadros (17), Hermansson (49), zaś brązowa medalistka z Budapesztu zajmują 56. pozycję.

Piękna chwila

Smak medalu mistrzostw świata jest wyjątkowy. Na wywalczenie miejsca na podium w czempionacie globu czekaliśmy trzy lata. W 2014 roku w Czelabińsku brąz zdobyła Katarzyna Kłys (70kg). A wcześniej Polska cieszyła się z trzeciego miejsca Roberta Krawczyka w 2003 roku. Warto wspomnieć o brązie Grzegorza Eitela w 2008 roku, ale był to turniej tylko w kategorii open.

Dwa lata temu w Astanie nasza drużyna kobiet sięgnęła po srebro. W Kazachstanie Polki musiały uznać wyższość Japonek. Na sukces kadry pracowały: Karolina Pieńkowska (52 kg), Arleta Podolak (57 kg), Anna Borowska, Agata Ozdoba, Karolina Tałach (63kg), Katarzyna Kłys (70 kg) oraz Daria Pogorzelec i Katarzyna Furmanek (+70 kg)

Oby budapesztański sukces Agaty Ozdoby był dobrym prognostykiem na przyszłość, aby polscy fani judo regularnie mogli skakać z radości. A nie tylko od święta.

fot. IJF/Facebook

KM