Pas nie dla Cieślaka

Michał Cieślak przegrał na punkty z Ilungą Makabu w pojedynku o pas mistrza świata WBC w kategorii junior ciężkiej.

30-letni Polak pojechał do Kinszasy zdeterminowany, aby sięgnąć po tytuł. Ta sztuka mu się jednak nie udała. Początek starcia badawczy, ale powoli rozkręcał się Cieślak, który trafiał Makabu sierpowymi. Sytuacja układała się po myśli polskiego pięściarza. Cieślak konsekwentnie słał kolejne ciosy w stronę rywala. Makabu był nieco zagubiony, jednak w czwartej rundzie pokazał, że Polak nie może czuć się zbyt pewnie. Bokser z Demokratycznej Republiki Konga zaprezentował siłę swojego ciosu i Cieślak był liczony. Na odpowiedź Polaka nie trzeba było długo czekać. W piątej odsłonie pięściarz urodzony w Radomiu posłał w stronę przeciwnika mocny cios. Makabu podparł się i był liczony.

Czas działał na korzyść boksera z Afryki. Można powiedzieć, że dał się wyszaleć Cieślakowi, który nadal ambitnie walczył, ale widać był ubytek sił. Coraz mniej ciosów Polaka dochodziło do celu. Na początku dziewiątej rundy Cieślak zaserwował Makabu mocny prawy sierpowy. Zarysowała się jednak przewaga 32-latka, który kontrolował pojedynek. Pozostawało coraz mniej czasu. Aby wygrać, Polak musiał znokautować rywala. Z pewnością Cieślakowi nie można odmówić serca do walki. Makabu przetrwał początkowy napór rywala, a później spokojnie budował swoją przewagę i po ostatnim gongu mógł wznieść ręce w geście triumfu. Sędziowie punktowali 114:112, 116:111, 115:111  na korzyść boksera z Demokratycznej Republiki Konga. Ilunga Makabu mistrzem WBC w kategorii junior ciężkiej. Michał Cieślak poniósł pierwszą porażkę w karierze.

Wokół mistrzowskiej walki nie brakowało emocji. Do pojedynku mogło nie dojść. Długo nie było wiadomo, kiedy i gdzie walka się odbędzie. Ponadto, w hotelu okradzeni zostali promotorzy Cieślaka. Na ostatniej prostej problemem okazały się pieniądze. Nie wiadomo było, czy stawką starcia będzie pas mistrzowski. Strona kongijska długo ociągała się z uregulowaniem wszelkich płatności. W końcu pieniądze się znalazły, a zostały dostarczone w… plecaku. Do tego warto wspomnieć o treningu medialnym, który miał miejsce na chodniku. Organizacja pojedynku w Kinszasie pozostawia wiele do życzenia. Mistrzowska walka odbyła się, Michał Cieślak jest bogatszy o nowe doświadczenie, ale do Polski wraca bez pasa.

KM

Czy dojdzie do porozumienia?

Wszyscy z zaciekawieniem obserwują rozwój wypadków związanych z ewentualnym pojedynkiem Mateusza Gamrota z Salahdinem Parnasse. Padają „uprzejmości”, a czy dojdzie do konkretów?

Ostatnie miesiące to walka Mateusza Gamrota z KSW. W maju zawodnik poinformował, że rozstaje się z polską organizacją. Właściciele KSW twierdzili jednak, że "Gamer" ma ważny kontrakt i takiego ruchu nie może wykonać. Strony rozmawiały i próbowały się porozumieć, ale bez efektu. Uczestnicy sporu tłumaczyli sytuację i wzajemnie obarczali się winą.

Rozwiązaniem całej sprawy może być kolejna walka Gamrota w KSW, w której zmierzyłby się z tymczasowym mistrzem wagi piórkowej Salahdine Parnasse. Bez wątpienia pojedynek byłby prawdziwym hitem. W programie "Klatka po klatce" popularny "Gamer" wyraził swoją gotowość do walki. Podkreślił, że kwestią sporną jest limit wagowy. Zawodnik gotów jest wystąpić w 69kg, a nie w 66kg. Ponadto, Gamrot zwrócił uwagę, że Francuz obawia się starcia z nim.

Na odpowiedź 22-letniego Parnasse nie trzeba było długo czekać. – KSW zorganizuje walkę w wadze 66kg. Nie spieszy mi się. Będziesz w stanie przygotować dietę. To będzie największe główne wydarzenie KSW 14-0 vs 15-0. Starcia tytanów. Walka roku – napisał Francuz w mediach społecznościowych.

Wola rywalizacji z obu stron została wyrażona, ale "kością niezgody" jest limit wagowy. Parnasse chce rywalizować w kategorii piórkowej. Z kolei Gamrot nie ma zamiaru aż tak zbijać wagi. Trzeba jednak przypomnieć, że w maju 2019 roku Francuz był gotów walczyć o pas wagi lekkiej. Z kolei Gamrot rywalizował w kategorii piórkowej z Kleberem Koike Erbstem. Rzecz jasna te sprawy obaj sobie przypomnieli. Chciałoby się powiedzieć „masz babo placek”.

Przepychanki trwają w najlepsze. Pytanie – czy strony osiągną kompromis. Bez dwóch zdań Gamrot i Parnasse mogliby stworzyć fenomenalne widowisko. Francuz w wielki stylu wszedł do KSW i wygrał pięć walk. Gamrot w polskiej organizacji odniósł 15 zwycięstw, a do tego miał w dorobku dwa pasy mistrzowskie, które zwakował w maju 2019 roku. Jeśli doszłoby do porozumienia, walka Polaka i Francuza odbyłaby się 21 marca podczas gali KSW 53.

Fot. Mateusz Gamrot Facebook

KM

Rozpędzony Charzewski przywita Arbiego pod banderą FEN

Łukasz Charzewski (8-1, 2 KO, 2 SUB) wystąpi podczas gali FEN 28 w Lublinie, która odbędzie się 28 marca. Zawodnik z Kamiennej Góry podejmie debiutującego w FEN Arbiego Nashkhoeva (3-0, 1 SUB).

Charzewski jest rozpędzony sześcioma kolejnymi zwycięstwami z rzędu, z czego dwa odniósł pod banderą FEN. Podczas 23. edycji w Lubinie poddał w 3. rundzie Łukasza Bieńka. W październiku 2019 roku na pełnym dystansie wygrał jednogłośnie z niepokonanym wcześniej Krystianem Blezieniem. Charzewski podczas obu swoich pojedynków dostarczył kibicom wielu emocji i udowodnił, że jest jednym z najlepszych polskich „lekkich”.

Nashkhoev jest mniej doświadczony od Charzewskiego, gdyż na swojej zawodowej ścieżce konfrontował się tylko z trzeba przeciwnikami. Co najważniejsze – wszystkie z tych pojedynków wygrał. Debiut Arbiego przypadł na 2015 rok, gdy jednogłośną decyzją sędziów pokonał Sylwestra Millera. Po dwóch wygranych Nashkhoev miał czteroletnią przerwę, po której wrócił do klatki z przytupem pokonując pod koniec 2019 roku Alana Kwiecińskiego.

KARTA WALK FEN 28

65,8, MMA: Daniel Rutkowski VS Adrian Zieliński*
120,2, MMA: Szymon Bajor VS TBA*
93,0, MMA: Rafał Kijańczuk VS TBA
93,0, MMA: Paweł Trybała VS TBA
77,1, MMA: Szymon Dusza VS TBA
56,7, MMA: Izabela Badurek VS TBA
120,2, MMA: Adam Pałasz VS TBA
70,3, MMA: Łukasz Charzewski VS Arbi Nashkhoev
TBA VS TBA
TBA VS TBA

*Walka o pas mistrzowski

Kup bilet na galę FEN 28 w Lublinie na portalu: www.eventim.pl. Studenci oraz uczniowie mogą nabyć bilety z 20% rabatem.

Dołącz do wydarzenia na portalu Facebook:  TUTAJ.

FEN Social Media:

Facebook:  facebook.com/fightexclusivenight/
Twitter:  twitter.com/fenmma
Instagram:  instagram.com/fightexclusivenight/

Czy to będzie wielki dzień?

31 stycznia Michał Cieślak stoczy najważniejszą walkę w karierze. W Kinszasie polski pięściarz zmierzy się z Ilungą Makabu o wakujący tytuł mistrza świata WBC wagi junior ciężkiej.

Trening każdego dnia, systematyczność, stosowanie się do diety i mnóstwo wyrzeczeń – kariera sportowca wymaga poświęceń, ale dobra praca procentuje. W końcu przychodzi dzień, w którym zawodnik może spełnić swoje marzenia. W grudniu Michał Cieślak został wyznaczony do walki o mistrzostwo świata WBC. – Jest tylko jeden sposób, by osiągnąć sukces: Dać z siebie wszystko. Wierzę w siebie i w to, że ten pas będzie w Radomiu. Nadszedł mój czas – sięgnę po swoje największe marzenia – podkreślał pięściarz w mediach społecznościowych. Ostatnie tygodnie były niezwykle intensywne w życiu 30-letniego pięściarza. Sama organizacja starcia w Demokratycznej Republice Konga oraz negocjacje nie były łatwe, ale 23 stycznia Cieślak podpisał kontrakt.

W najbliższy piątek (31 stycznia) bokser urodzony w Radomiu stoczy dwudziestą walkę w karierze. Bez wątpienia najważniejszą. – Po długich przygotowaniach, wielu komplikacjach nadchodzi czas by zawalczyć o największe marzenia – napisał kilka dni temu. Cieślak jest w drodze do Kinszasy, gdzie dojdzie do walki o pas WBC. Polski pięściarz będzie miał czas, aby przystosować się do klimatu i zapoznać się z obiektem. 31 stycznia wejdzie do ringu i postara się zrobić to, co Tony Bellew blisko cztery lata temu. W Liverpoolu Brytyjczyk wygrał w trzeciej rundzie z Ilungą Makabu, a stawką pojedynku był pas WBC. Trzeba jednak mieć na uwadze, że od tamtego czasu bokser z Demokratycznej Republiki Konga stoczył siedem walk i wszystkie wygrał. W 2019 roku Makabu pokonał Dmitrija Kudriaszowa i Alekseja Papina. 32-latek zadomowił się w czołówce wagi junior ciężkiej i w końcu chce stać się mistrzem.

Z pewnością Cieślak nie ma zamiaru ułatwiać zadania Makabu. W 2019 roku Polak pokonał byłego tymczasowego mistrza świata WBA Youriego Kalengę i Olanrewaju Durodolę. Oba pojedynki Cieślak wygrał przed czasem. 30-latek jeszcze nigdy nie przegrał na zawodowym ringu. Oby tak zostało. Niech z tej wyprawy Cieślak wróci z cennym łupem.

Fot. materiały prasowe

KM

Bokser rywalem McGregora?

Conor McGregor próbował swoich sił w boksie, jednak przegrał z Floydem Mayweatherem Jr. Teraz miałby spotkać się z pięściarzem Terence'm Crawfordem. Takiego zestawienia chciałby promotor Bob Arum.

Rzecz wydaje się ciekawa o tyle, że chodzi o organizację dwóch pojedynków. Arum chciałby, aby zawodnicy najpierw spotkali się w zmaganiach na zasadach MMA, a potem w rywalizacji bokserskiej. – Nie możemy być niesprawiedliwi wobec zawodników z MMA i zestawiać ich do walki z elitarnymi pięściarzami w ringu – powiedział dla Fighthub Bob Arum.

Z pewnością rywalizacja z McGregorem byłaby okazją do promocji dla Crawforda. Bez dwóch zdań 32-letni pięściarz należy do światowej czołówki, o czym świadczą jego dokonania. W końcu ma na koncie pas mistrzowski WBO w wadze półśredniej. Wcześniej zdominował rywalizację w kategorii lekkopółśredniej, jednak w tym zestawieniu lepszą pozycję przetargową ma Irlandczyk. McGregor w udanym stylu powrócił do MMA i w ekspresowym tempie pokonał Donalda Cerrone. Były mistrz UFC ma wiele propozycji. Z pewnością sam chciałby zrewanżować się Mayweatherowi za porażkę z sierpnia 2017 roku. Mówi się też o jego starciu z Mannym Pacquiao. Teraz do gry wchodzi Crawford, a dokładniej Bob Arum. – Terence Crawford chce walczyć z McGregorem w oktagonie, a trzy miesiące później w ringu bokserskim – tłumaczy promotor. Crawford ma doświadczenie w zapasach. Myślę, że poradziłby sobie w oktagonie z McGregorem – dodaje.

Crawford jest niepokonany na zawodowym ringu. Wygrał 36 pojedynków, w tym 27 przez nokaut. W 2019 roku przed czasem Amerykanin pokonał Amira Khana i Egidijusa Kavaliauskasa. Bój z McGregorem byłby dla mistrza WBO wyzwaniem, ale i szansą na duże zarobki. – Mamy nadzieję, że to zrobimy. Z pewnością będzie to korzystne dla jego konta bankowego – zaznacza Arum.

Jak podkreślaliśmy Crawford należy do światowej czołówki, ale większość czołówki jego kategorii związana jest z konkurującym z Arumem – Alem Haymonem. W związku z tym 88-letni promotor szuka ciekawych rozwiązań, które zapewnią jego klientowi rozgłos i duże pieniądze.

Fot. Conor McGregor Facebook

KM

Sklep internetowy 4F – dlaczego warto kupować w sieci?

Jesteś osobą aktywną, która chętnie ćwiczy na świeżym powietrzu? Z całą pewnością niejednokrotnie przekonałeś się więc o tym, jak ważne jest to, co masz na sobie.

Odpowiednio dobrana odzież zapewnia komfort cieplny, odprowadza pot a przy tym nie krępuje ruchów. Z tego właśnie powodu coraz więcej osób stawia na markowe, sportowe ubrania, które wykonane są z najwyższej jakości materiałów. Jedną z marek, która jest nam w stanie je zaoferować jest 4F. Sprawdźmy więc ubrania tej firmy i dowiedzmy się, dlaczego kupowanie ich w sieci to najlepszy wybór.

Co warto wiedzieć o marce 4F?

Marka 4F już od kilku lat cieszy się ogromną popularnością sór osób, które lubią żyć aktywnie a jednocześnie cenią sobie najwyższą jakość tkanin. Firma ta słynie nie tylko z nowoczesnego, modnego wzornictwa, ale również z wykorzystywania najnowocześniejszych technologii i modnych materiałów. Nic więc dziwnego, że ubiera wielu znanych, polskich sportowców, w tym również olimpijczyków.
Nie da się jednak ukryć, że wiele osób rezygnuje z zakupu odzieży tej marki uznając, że sklep 4f jest dla nich zwyczajnie za drogi. Jak się okazuje – zupełnie niepotrzebnie. Produkty, które oferuje 4f sklep nie muszą bowiem kosztować kroci. Wystarczy, że podejdziemy do zakupów w nowoczesny sposób.  

Sklep internetowy 4F – co możesz w nim znaleźć?

Odzież 4f dostępna jest nie tylko w sieci placówek stacjonarnych, wśród których wymienić możemy zarówno sklepy firmowe, ale również inne sklepy sportowe. Większość z nich chce zarobić, co oznacza, że do ubrań f4 sprzedawcy dodają swoją marżę. Co więcej, oferta produktów, którą możemy znaleźć w ofercie stacjonarnych sklepów 4F jest mocno ograniczona. 

Nic więc dziwnego, że producent zadbał o to, by jego ubrania były dostępne również w ofercie sklepów internetowych. Jednym z miejsc, w których możemy znaleźć odzież tego producenta jest strona https://www.natychmiastowo.pl/producent/4f. W ofercie znajdziemy kurtki, buty, rękawiczki, spodnie, koszulki oraz znacznie więcej produktów 4F. Kupowanie ubrań przez internet to spora wygoda i oszczędność czasu. Nic więc dziwnego, że z rozwiązania tego korzysta coraz więcej klientów.

Dlaczego jeszcze warto kupować w sieci?

Poza wygodą, oszczędnością czasu oraz dostępem do całości oferty sklepu 4F kupowanie ubrań w internecie jest zwyczajnie opłacalne. Ceny są bowiem znacznie bardziej atrakcyjne niż w przypadku sklepów stacjonarnych. Co więcej, w sieci o wiele częściej znajdujemy wyprzedaże, promocje czy rabaty, dzięki którym możemy zapłacić jeszcze mniej. Słowem – to po prostu się opłaca.
Warto również wspomnieć o tym, że korzystanie z oferty sklepu 4F przez internet jest bezpieczne – nie pasujące ubrania możemy zwrócić bez żadnego problemu. 

Podsumowując, jeśli żyjesz aktywnie i lubisz sportową odzież wysokiej jakości odzież 4f spełni wszystkie twoje oczekiwania. Jeśli dodatkowo zamówisz ją w sklepie internetowym zyskasz nie tylko pełnię komfortu w każdych warunkach, ale również sporo zaoszczędzisz. Nic więc dziwnego, że coraz więcej osób korzysta z tego rozwiązania.

Niepokonany ciężki Pałasz zawalczy na FEN 28 w Lublinie

Adam Pałasz (4-0, 3 KO, 1 SUB) wystąpi na gali FEN 28 w Lublinie, która 28 marca odbędzie się w hali Globus w Lublinie. Tym występem rozpocznie się kolejny rozdział w karierze zawodnika z Wrocławia.

Pałasz na zawodowstwie przebywa od listopada 2018 roku. Fighter Rio Grapling Wrocław rozprawił się w premierowej odsłonie z Patrykiem Świtoniem. Miesiąc wcześniej w 1. rundzie znokautował Hazbi Edelbieva. Po znokautowaniu Dawida Ostaszewskiego w maju 2019 roku dwa miesiące później Pałasz zanotował pierwsze poddanie, od kiedy zawodowo walczy. Mataleo w 2. rundzie odklepał znany polskiej publiczności Mateusz Łazowski.

Kup bilet na galę FEN 28 w Lublinie na portalu: www.eventim.pl.

Dołącz do wydarzenia na portalu Facebook:  TUTAJ.

FEN Social Media:
Facebook:  facebook.com/fightexclusivenight/
Twitter:  twitter.com/fenmma
Instagram:  instagram.com/fightexclusivenight/

Brąz Piotra Kuczery

W Tel Avivie odbyły się zawody Grand Prix w judo. Polska zakończyła rywalizację z jednym medalem, który zdobył Piotr Kuczera (90kg).

Do Izraela pojechała 18-osobowa ekipa biało-czerwonych. Każdy z judoków ma świadomość, że walka o igrzyska olimpijskie wchodzi w decydującą fazę, więc ważne są medale i zdobywane punkty. W Tel Avivie na trzecim stopniu podium stanął Piotr Kuczera. Zawodnik Kejza Team Rybnik zaczął zmagania od wygranej z Nadavem Zuratem przez waza ari. Potem Polak pokonał solidnego zawodnika z Tadżykistanu Komronshokha Ustopiriyona i Australijczyka Harrisona Cassara. W kolejnym starciu Kuczera przegrał z mistrzem świata juniorów z 2014 roku Rafaelem Macedo i trafił do repasaży, w których po upływie dwóch minut wygrał z Coltonem Brownem. O podium polski judoka walczył z Davlatem Bobonovem. Kuczera wygrał piąty pojedynek w Izraelu i mógł cieszyć się z brązowego krążka. – Dziś jestem bardzo zadowolony ze startu, a przede wszystkim z tego, że przygotowania do sezonu przebiegły jak widać bardzo dobrze! Nie było by to możliwe bez Was i waszego wsparcia! – podzielił się wrażeniami w mediach społecznościowych judoka.

Blisko podium była Anna Borowska (57kg). Polska judoczka zaczęła start w Izraelu od dwóch wygranych. W trzecim starciu przegrała z brązową medalistką igrzysk w Rio de Janeiro Telmą Monteiro. Polka pozostała w grze o podium. W repasażach wygrała z Czeszką Verą Zemanovą, ale o brąz przegrała z Węgierką Hedvig Karakas, która w ubiegłym roku w Izraelu była piąta. – Myślę, że zbliżam się do niechlubnego rekordu IJF World Judo Tour jeśli chodzi o ilość przegranych pojedynków o brązowy medal w turniejach rangi GP i GS – napisała w mediach społecznościowych Anna Borowska.

Na trzeci medal imprezy rangi Grand Prix musi poczekać Karolina Pieńkowska (52kg). W Tel Avivie Polka miała szansę na miejsce na podium. Pieńkowska wygrała trzy walki, jednak w półfinale przegrała z Koreanką Bokyeong Jeong. W starciu o brąz polska zawodniczka przegrała z siódmą judoczką ubiegłorocznych mistrzostw świata Charline van Snick.

Trzy pojedynki w Tel Avivie wygrał Kacper Szczurowski (100kg), jednak musiał zadowolić się piątą lokatą. W starciu o brąz lepszy od Polaka okazał się Karl-Richard Frey.

KM

O pasy w kwietniu?

Wszystko wskazuje na to, że do starcia Krzysztofa Głowackiego z Lawrencem Okolie o pas mistrza świata WBO wagi junior ciężkiej dojdzie na przełomie marca i kwietnia. Możliwe, że przesunie się termin pojedynku Kamila Szeremety z Giennadijem Gołowkinem.

Ubiegły rok obfitował w liczne zwroty akcji w karierze Krzysztofa Głowackiego. Były mistrz świata WBO przegrał w kontrowersyjnych okolicznościach z Mairisem Briedisem w półfinale turnieju World Boxing Super Series. Łotysz uderzył Polaka łokciem, a także po gongu. Obóz Głowackiego złożył odwołanie.

Po upływie kilku miesięcy WBO zdecydowało, że Briedis ma stoczyć rewanż z pięściarzem urodzonym w Wałczu. Łotysz wybrał jednak finał WBSS i pozostawił pas WBO. Tym samym pewne stało się, że o wakujący tytuł powalczy Głowacki. Jego rywalem będzie Lawrence Okolie. Rozmowy w sprawie organizacji pojedynku są zaawansowane. Prawdopodobnie Głowacki spotka się z Okolie na przełomie marca i kwietnia. Kilka tygodni temu Brytyjczyk mówił, że chciałby, aby walka odbyła się w Stanach Zjednoczonych. Warto dodać, że 27-letni Okolie wygrał 14 zawodowych walk, w tym 11 przed czasem.

Przypomnijmy, że Głowacki był mistrzem świata WBO w latach 2015-2016. Tytuł zdobył pokonując Marco Hucka. Dla Okolie będzie to pierwsza szansa na zdobycie pasa.

Zwycięzca starcia o pas WBO zmierzy się z kimś z pary Dilian Prasović – Edin Puhalo. Pięściarze zostali wyznaczeni do stoczenia pojedynku eliminacyjnego do tytułu mistrza świata.

Kiedy Szeremeta?

Przed wielką szansą stanie Kamil Szeremeta, który zmierzy się z Giennadijem Gołowkinem. Stawką pojedynku będzie pas mistrza świata IBF wagi średniej. O starciu mówi się od kilku tygodni, obozy osiągnęły porozumienie. Dotychczas pojedynek planowano na 28 marca w Chicago, ale prawdopodobnie termin ten ulegnie zmianie. Platforma DAZN pokaże wtedy starcie Vergila Ortiza. Walka Szeremety z Gołowkinem przesunie się minimum o tydzień.

Kazach sięgnął po tytuł w październiku w Madison Square Garden. Gołowkin pokonał Sergieja Derewianczenkę. Podczas tej samej gali zaprezentował się Szeremeta, który przed czasem wygrał z Oscarem Cortesem. Dla Polaka był to pierwszy występ w Stanach Zjednoczonych.

Fot. Krzysztof Głowacki Facebook

KM

Wach rywalem Parkera?

Mariusz Wach jest kandydatem do rywalizacji z Josephem Parkerem. Taką informację na Twitterze podał ekspert bokserski Maciej Miszkin.

Były mistrz świata organizacji WBO ma zaplanowany kolejny pojedynek na 29 lutego w The Ford Center at The Star w Frisco. Rywalem Nowozelandczyka miałby być Mariusz Wach. Informację o tym, że Polak jest pierwszy wyborem dla Parkera przekazał na Twitterze Maciej Miszkin. – Jeśli tak to szybko przyszły owoce dobrej postawy z Whyte – napisał komentator.

Ostatni raz Polak zaprezentował się 7 grudnia w Arabii Saudyjskiej, podczas gali, której głównym wydarzeniem był mistrzowski pojedynek Andy'ego Ruiza Jr. i Anthony'ego Joshuy. Wach zmierzył się z Dillianem Whytem. Co prawda "Wiking" przegrał jednogłośnie na punkty, ale na przestrzeni całej walki zaprezentował się jako godny rywal dla tymczasowego czempiona federacji WBC. Kilka ciosów Polaka zrobiło wrażenie na pięściarzu urodzonym na Jamajce.

Dobra postawa Wacha może przynieść efekty. Parker byłby kolejnym mocnym nazwiskiem na liście Polaka. W swojej karierze Wach miał okazję rywalizować o pasy mistrzowskie IBF, WBA, IBO i WBO z Władimirem Kliczko. W listopadzie 2012 roku w Hamburgu polski pięściarz przegrał na punkty, ale okazało się, że stosował niedozwolone środki i został zawieszony na osiem miesięcy. Po powrocie, październik 2014 roku, Wach wygrał cztery pojedynki i otrzymał szansę rywalizacji o tytuł WBC silver z Aleksandrem Powietkinem. W Kazaniu Polak przegrał przez techniczny nokaut w dwunastej rundzie. Potem pokonał Marcelo Luiza Nascimento i Erkana Tepera, ale trzy kolejne pojedynku przegrał. Wach poprawił bilans w starciach z bokserami z Gruzji, które zakończył przed czasem. W grudniu otrzymał szansę rywalizacji z Whyte’m i pokazał, że nadal może rywalizować na wysokim poziomie.

W 2019 roku Parker boksował tylko raz – pokonał Alexa Leapaia. Wcześniej pokonał przez nokaut Alexandra Floresa. Parker ma na koncie dwie porażki w zawodowej karierze. Nowozelandczyk przegrał bój o panowanie w wadze ciężkiej z Anthony'm Joshuą, zanotował również porażkę z Dillianem Whytem.

Pozostaje czekać na rozwój wypadków. Dla Wacha rywalizacja z Parkerem byłaby kolejną szansą na ciekawe doświadczenie i pokazanie się szerszemu gremium. Różnica wieku między bokserami wynosi trzynaście lat. Parker chce wrócić na szczyt, zaś Wach zbliża się do emerytury. Mocny Polak mógłby napsuć jednak sporo krwi byłemu czempionowi.

Fot. Mariusz Wach Facebook

KM

Celiński wystąpi w Kazachstanie

6 marca Karol Celiński wystąpi na gali ACA 105 w Ałmatach. Jego rywalem będzie Evgeniy Egemberdiev.

Z organizacją ACA (wcześniej ACB) związanych jest wielu polskich zawodników MMA. Gale często odbywają się w naszym kraju. Od dłuższego czasu z powodzeniem w ACA rywalizuje Karol Celiński. Zawodnik urodzony w Olsztynie w rosyjskiej organizacji debiutował blisko trzy lata temu. Podczas gali ACB 53 pokonał przed czasem Łukasza Parobca. Celiński wygrał trzy kolejne walki i zasłużył na starcie o pas mistrzowski. 

16 lutego 2019 roku w Warszawie Polak zmierzył się z Dowledżchanem Jagszimuradowem. Zawodnik z Turkmenistanu wygrał w czwartej rundzie. Celiński był bezradny wobec potężnych łokci rywala, w wyniku których na jego głowie pojawiło się rozcięcie. Do czwartej rundy "Cebula" imponował ambicją, ale mistrz znalazł sposób na pretendenta. Pierwsza porażka Celińskiego stała się faktem, ale również kolejny występ nie zakończył się po myśli Polaka. Podczas ACA 96 Luke Barnatt znokautował zawodnika urodzonego w Olsztynie po upływie półtorej minuty. Celiński przerwał złą passę, w Warszawie (ACA 101) Polak zdominował Samiego Antara. "Cebula" kontrolował walkę i słał w stronę przeciwnika kolejne ciosy. Jego zwycięstwo nie podlegało żadnej dyskusji.

6 marca przed Celińskim kolejne wyzwanie. Polak zaprezentuje się w Kazachstanie podczas gali ACA 105, a jego rywalem będzie Evgeniy Egemberdiev. 34-latek ma zdecydowanie mniejsze doświadczenie niż Celiński. Egemberdiev stoczył dwanaście zawodowych walk, zaś Polak – 25. W ostatnim występie zawodnik z Kazachstanu przegrał przez techniczny nokaut w pierwszej rundzie z Aleksejem Butorinem. Wcześniej pokonał m.in. Batraza Agnaeva (ACA 95)  i Ivana Lukina (ACA 91).

W Ałmatach dojdzie również do rywalizacji Artema Reznikova z Khamzatem Aushevem. 28-letni Kazach wygrał sześć ostatnich walk, zaś Rosjanin ma świetną passę jedenastu triumfów. Podczas gali ACA 105 kolejną walkę dla organizacji stoczy Muslim Magomedov. Jego przeciwnikiem będzie Carlos Eduardo.

Fot. Karol Celiński Facebook

KM

Ruszyła fala

Conor McGregor powrócił w wielkim stylu. Podczas gali UFC 246 w Las Vegas Irlandczyk w zaledwie 40 sekund uporał się z Donaldem Cerrone. Teraz pojawiają się pytania o przyszłość McGregora.

Ponad trzy lata czekał na kolejne zwycięstwo w UFC Irlandczyk. Ostatnią walkę w amerykańskiej organizacji McGregor stoczył w październiku 2018 roku, kiedy to przegrał z Khabibem Nurmagomiedowem. Sam zawodnik mówił nawet o zakończeniu kariery, ale tak się nie stało. 18 stycznia zobaczyliśmy go w Las Vegas, gdzie udowodnił swoją wartość. Irlandczyk szybko rozprawił się z Donaldem Cerrone. Wysokie kopnięcie osłabiło Amerykanina, a McGregor zasypał go ciosami. Sędzia nie miał wyboru i przerwał walkę.

Przed pojedynkiem z Cerrone spekulowano, co będzie dalej z Irlandczykiem. Karty są po stronie byłego czempiona UFC. Po efektownym zwycięstwie wrócił temat rewanżowego starcia 31-latka z Nurmagomiedowem. Nie da się ukryć, że to byłoby wielkie wydarzenie w UFC. Ból głowy może mieć szef organizacji Dana White, żeby zaspokoić potrzeby finansowe zawodników. Ojciec Dagestańczyka powiedział, że rewanż jest możliwy, ale oczekują za starcie 100 milionów dolarów. Najpierw jednak czempion wagi lekkiej skupia się na przygotowaniach do pojedynku z Tony'm Fergusonem. Walka z Amerykaninem odbędzie się 18 kwietnia w Nowym Jorku podczas gali UFC 249.

Sam McGregor nie będzie za wszelką cenę czekał na Khabiba, choć ma świadomość, że do tego starcia dojdzie. Wśród najbliższych potencjalnych rywali Irlandczyka wymienia się m.in. Justina Gaethje. Mówi się również o starciu z Jorge Masvidalem.

Co ciekawe, po UFC 246 do akcji wkroczył Floyd Mayweather Jr. Amerykański pięściarz w sierpniu 2017 roku pokonał McGregora w pojedynku bokserskim. Teraz "Money" wyzwał Irlandczyka do rewanżu. W mediach społecznościowych Mayweather rozpoczął… akcję promocyjną pojedynku. Do starcia miałoby dojść w 2020 roku. Warto dodać, że Mayweather zamieścił również plakat zapowiadający jego starcie z… Nurmagomiedowem.

Wygrana McGregora sprawiła, że ponownie zrobiło się o nim głośno. Dla UFC Irlandczyk jest bezcenny. Bez wątpienia każda kolejna walka McGregora będzie rodziła ogromne zainteresowanie. Losy byłego mistrza wagi piórkowej i lekkiej znalazły się pod lupą.

Fot. Conor McGregor Facebook

KM

FEN 28 – Lublin 28 marca hala Globus

Jeszcze emocje nie opadły po FEN MMA 27 a już rozpoczęta misja FEN MMA 28. Jedyna realna trampolina do UFC w Polsce to FightExclusiveNight. Okazuje się, że zawodnicy mogą liczyć nie tylko na profesjonalne walki MMA ale i promocję, transmisje telewizyjne w telewizji POLSAT obecnie największej telewizji pokazującej sztuki walki na europejskim rynku. Szczegóły podamy już nie długo.

Teraz Stambuł?

Anthony Joshua ruszył w świat. Ma sobą walkę w Arabii Saudyjskiej. Niewykluczone, że kolejny pojedynek, w którym spotka się z Kubratem Pulewem, Brytyjczyk stoczy na stadionie Vodafone Arena w Stambule.

Po pokonaniu w Ad-Dirijja Andy'ego Ruiza Jr. i odzyskaniu pasów WBO, IBF, WBA oraz IBO niemalże od razu ruszyła dyskusja na temat kolejnych wyzwań mistrza. Na horyzoncie pojawiło się dwóch rywali – Oleksandr Usyk i Kubrat Pulew. Federacje WBO i IBF poinformowały czempiona o konieczności negocjacji z pretendentami do pasów. Wszystkie znaki "na niebie i ziemi" wskazują, że Joshua stanie do obrony tytuły IBF i zmierzy się z Bułgarem.

Warto przypomnieć, że "AJ" miał rywalizować z Pulewem w 2017 roku, jednak wtedy ten nie mógł wystąpić z powodu kontuzji. Joshua stoczył pojedynek z Carlosem Takamem, którego pokonał w Cardiff przez techniczny nokaut w dziesiątej rundzie. Wracając do głównego wątku, obozy Brytyjczyka i Bułgara do końca stycznia muszą ustalić warunki walki. Prawdopodobny termin rywalizacji to maj. Ciekawa jest propozycja miejsca mistrzowskiego pojedynku. To stadion Vodafone Arena w Stambule, na którym może zasiąść ponad 40 tys. widzów. Na konkrety jednak trzeba poczekać. Do niedawna mówiło się, że Joshua i Pulew spotkają się na Tottenham Hotspurs Stadium w Londynie.

Dotychczas "AJ" poza ojczyzną stoczył tylko dwie walki i obie z Andy'm Ruizem Jr. Na własnej ziemi mistrz świata wygrał 21 pojedynków, w tym 20 przed czasem! Co ciekawe Pulew dopiero trzy lata temu stoczył walkę w swojej ojczyźnie. 3 grudnia 2016 roku pokonał w Sofii Samuela Petera. Potem jeszcze dwa razy rywalizował w stolicy Bułgarii i zanotował zwycięstwa z Kevinem Johnsonem i Hughie'm Furym. Początki zawodowej kariery Pulewa to zmagania na niemieckich ringach. W debiutanckim starciu przed czasem pokonał Floriana Benche, ale w czasach amatorskich "Kobra" zapisał na swoim koncie tytuły mistrza Bułgarii (trzy).Ostatnio 38-latek rywalizował na ringach w Stanach Zjednoczonych, gdzie odprawił Bogdana Dinu i Rydella Bookera.

Fot. Anthony Joshua Facebook

KM

Brodnicka wystąpi w marcu

7 marca w Dzierżoniowie odbędzie się 11. gala Tymex Boxing Night. Jedną z gwiazd wydarzenia będzie mistrzyni świata WBO w wadze super piórkowej Ewa Brodnicka.

Kalendarz wydarzeń sportowych powoli zapełnia się. Czekamy na pojedynki naszych rodaków i bokserskie gale w Polsce. 7 marca gromy polecą w Dzierżoniowie. Wiadomo, że podczas gali Tymex Boxing Night zaprezentuje się Ewa Brodnicka. W ubiegłym roku 35-letnia bokserka pokonała Edith Soledad Matthysse i Janeth Perez. Brodnicka jest posiadaczką pasa WBO, który zdobyła w maju 2017 roku pokonując w Częstochowie Irmę Balijagić Adler. W marcu Polka stanie do piątej obrony tytułu. – Przygotowania rozpoczęłam od początku stycznia. Największe wyzwanie to zrobienie mądrze wagi, żeby nie osłabić się przed samą walką i nie stracić przez to formy, którą ciężko budujemy z całym teamem. Rywalkę ogłoszę niedługo, żeby nie było za dużo informacji naraz – podała Ewa Brodnicka w mediach społecznościowych.

W Dzierżoniowie zaprezentuje się również Damian Wrzesiński, który powalczy o pas młodzieżowego mistrza Polski. 32-latek chce odnieść sukces i kontynuować dobrą passę. Wrzesiński wygrał pięć kolejnych pojedynków. W 2019 roku pokonał Miguela Cesario Antina i Kamila Młodzińskiego.

Po blisko rocznej przerwie kolejną walkę stoczy Michał Leśniak. W listopadzie 2017 roku 28-latek stoczył pamiętny bój z Kamilem Młodzińskim o tytuł mistrza Polski w wadze superlekkiej. Ogromna intensywność, cios za cios i wielka wola walki. Żaden z pięściarzy nie miał zamiaru się oszczędzać, co pozwoliło stworzyć widowisko, które oceniano bardzo wysoko. Pojedynek zakończył się remisem. Od tamtego czasu Leśniak stoczył cztery pojedynki i wszystkie wygrał. W zeszłym roku pokonał Maksima Churbanova i Vladyslava Gelę. Po raz ostatni Leśniak zaprezentował się w ringu w maju 2019 roku. 7 marca pięściarz po raz czwarty wystąpi w Dzierżoniowie, jeszcze nigdy tam nie przegrał.

Podczas gali Tymex Boxing Night 11 zaprezentują się również: Sahan Aybaya, Oskar Kapczyński i Oskar Wierzejski.

Fot. materiały prasowe

KM

Dwie rundy wystarczą

22 lutego w MGM Grand w Las Vegas odbędzie się rewanżowe starcie Tysona Fury'ego z Deontayem Wilderem. "Olbrzym z Wilmslow" jest pewny swego.

Im bliżej rewanżowej walki, emocje idą w górę. Zarówno Fury i Wilder dołożą wszelkich starań, żeby zadbać o właściwą temperaturę pojedynku. Nie przebierają w słowach, są pewni siebie i żądni zwycięstwa. Przed pierwszą walką (1 grudnia 2018 – red.) akcje Fury'ego nie stały wysoko. Pogromca Władimira Kliczko pokazał jednak klasę i w oczach wielu zasłużył na zwycięstwo. Starcie zakończyło się remisem, jednak dało Brytyjczykowi przepustkę do powrotu na szczyt. 22 lutego będzie mógł zasiąść na tronie.

 Mimo licznych problemów i przeżyć postępowanie Fury’ego się nie zmieniło. Nadal jest pewny siebie, momentami bezczelny i arogancki. Nie inaczej jest przed najbliższą walką. – Chcę spotkać się z nim na środku ringu i zrobić walkę. Mocniejszy przetrwa, słabszy przegra. Mam 20. nokautów w 29. zwycięskich pojedynkach – mówi Tyson Fury. – On wie, że w pierwszej walce dwa lub trzy razy się kołysał, ale zabrakło mi paliwa, żeby go wykończyć. Teraz będzie inaczej – zapewnia 31-latek. Fury liczy, że uda mu się znokautować rywala. – Nie będę uciekać. Nie będzie musiał mnie szukać. Zostanie znokautowany w dwóch rundach. Dwie rundy! – podkreśla „Olbrzym z Wilmslow”.

Wilder również nie przebiera w słowach. – To jest dokończona sprawa, którą zamknę. Znokautuję go. Jestem królem w tej dżungli. Rozerwę mu głowę. Zrobię tak, że przewróci się przez liny – powiedział Amerykanin.

Deontay Wilder ostatnio pokonał przed czasem Dominica Breazeale'a oraz Luisa Ortiza. Dotychczas Amerykanin stoczył 43. walki, z których w 41. triumfował przez nokaut. Nigdy nie przegrał, zanotował remis w starciu z Fury'm. Z kolei pięściarz urodzony w Manchesterze w roku 2019 stoczył dwa pojedynki. Fury pokonał Toma Schwarza i Otto Wallina. W starciu z tym drugim doznał kontuzji łuku brwiowego. Szwed postawił Fury'emu trudne warunki i pojedynek zakończył się triumfem Brytyjczyka na punkty.

22 lutego pięściarze wcale nie muszą spotkać się po raz ostatni. Sporo mówi się o trzecim pojedynku Fury’ego i Wildera. Nie wybiegajmy w przyszłość, lecz szykujmy się na ucztę. Oby temperatura pojedynku była właściwa.

Fot. Tyson Fury Facebook

KM

Puszka Cerrone

Wielka walka w UFC coraz bliżej. 18 stycznia w T-Mobile Arenie w Las Vegas dojdzie do starcia Donalda Cerrone z Conorem McGregorem. Z okazji zbliżającego się wydarzenia Budweiser wypuścił puszkę z wizerunkiem 36-letniego Amerykanina.

Popularny "Kowboj" nie ukrywa swojej sympatii do piwa i jasno wskazuje, które jest jego ulubionym. Budweiser postanowił więc umieścić wizerunek Cerrone na puszce. To znakomita okazja dla fanów Amerykanina, aby 18 stycznia podczas gali UFC 246 wspierać swojego ulubieńca z trunkiem w opakowaniu z jego podobizną. Nie da się ukryć, że Budweiser wykonał ciekawy ruch marketingowy, który odbił się szerokim echem i na pewno spotka się z sympatią fanów MMA. Co ciekawe, na puszce znalazły się także informacje o wyczynach Cerrone, czyli o jego zwycięstwach i porażkach. Trzeba również wspomnieć, że najbliższy rywal Amerykanina – Conor McGregor posiada swoje whisky, które nazywa się Proper Twelve.

Jak widać sport przenika się z innymi branżami. 18 stycznia w Las Vegas wszyscy będą jednak liczyć na widowiskowe starcie. Obserwatorzy zadają sobie pytanie, czy będzie to wielki powrót Conora McGregora. Po raz ostatni Irlandczyk zaprezentował się w oktagonie w październiku 2018 roku! Podczas gali UFC 229 przegrał z Chabibem Nurmagomiedowem starcie o pas mistrzowski w wadze lekkiej. Los McGregora w MMA był wielką niewiadomą. Pojawiali się zawodnicy, którzy rzucali wyzwania Irlandczykowi, ale ten skupił się na biznesie. Wspominał o powrocie do UFC, by później mówić o zakończeniu kariery. Wszyscy żyli tymi doniesieniami, ale ostatecznie McGregor zdecydował się wrócić.

Ostatnie zwycięstwo McGregor odniósł ponad trzy lata temu! W Nowym Jorku pokonał Eddiego Alvareza i zdobył pas w wadze lekkiej. Teraz Irlandczyk zmierzy się z Cerrone, który ostatnie dwa starcia przegrał. Amerykanin jednak cały czas walczył. W trakcie nieobecności McGregora stoczył pięć walk, w tym trzy wygrał.

Zapowiada się interesujący pojedynek, w którym niewiadomą jest forma Irlandczyka. Z pewnością McGregor zrobi wszystko, aby ponownie było o nim głośno. Dla obu zawodników będzie to „dochodowe” starcie. Ponoć McGregor ma gwarantowane 5 milionów dolarów, a Cerrone dwa. Do tego dojdą środki z pay per view.

Fot. Donald "Cowboy" Cerrone

KM

Helenius na drodze Kownackiego?

Czekamy na wieści na temat pierwszej tegorocznej walki Adama Kownacki. Popularny "Babyface" ma wejść do ringu 7 marca w Barclays Center. Niewykluczone, że jego rywalem będzie Robert Helenius. W wadze ciężkiej dzieje się – ostro do rewanżu z Deontayem Wilderem przygotowuje się Tyson Fury.

Wyzwanie Kownackiego

Adam Kownacki wykonuje dobrą robotę. O Polaku trenującym w Stanach Zjednoczonych zrobiło się głośno, gdy znokautował Artura Szpilkę. Od tamtego czasu Kownacki wygrał cztery walki i pokonał mocne nazwiska m.in. Charlesa Martina, Geralda Washingtona i Chrisa Arreolę.

Pięściarz urodzony w Łomży wyrobił sobie markę i jest zaliczany do czołówki wagi ciężki. Był brany pod uwagę jako rywal Anthony'ego Joshuy, gdy wpadkę dopingową zaliczył Jarrell Miller. Kownacki liczy na starcie o pas mistrzowski. Joshua zwakuje zapewne tytuł WBO, a o IBF zmierzy się z Kubratem Pulewem. W najbliższym czasie sprawa się wyjaśni, ale wiadomo, że Kownacki zaprezentuje się 7 marca w Barclays Center. Dużo mówiło się o starciu Polaka z Dominikiem Breazealem, jednak teraz na horyzoncie pojawił się Robert Helenius. Ponoć pięściarze doszli już do porozumienia.

36-letni Fin pokonał ostatnio Mateusa Roberto Osorio. Swego czasu Helenius pokonał Derecka Chisorę, co dało mu pas EBU w wadze ciężkiej. Helenius ma na koncie 29 zwycięstw i trzy porażki. Fiński pięściarz był ostatnio wymieniany także jako potencjalny rywal Josepha Parkera.

Fury trenuje

Zanim Kownacki pojawi się w ringu, 22 lutego w Las Vegas dojdzie do rewanżu Denotaya Wildera z Tysonem Fury. 1 grudnia 2018 roku walka zakończyła się remisem. W pojedynku z Otto Wallinem Fury doznał kontuzji łuku brwiowego, ale nie ma po niej już śladu. Olbrzym z Wilmslow ciężko trenuje i sparuje przed starciem o pas WBC. Pomagają mu George Fox, David Adeleye i Jared Anderson. Wszyscy mają za sobą kilka pojedynków na zawodowych ringach.

Warto wspomnieć, że lutowe starcie Wildera i Fury'ego wcale nie musi być ostatnie. Możliwy jest trzeci pojedynek, o ile pięściarze będą wyrażali taką chęć.

Fot. Adam Kownacki Instagram

KM

Whyte zmierzy się z Powietkinem?

Prawdopodobnie 18 kwietnia kolejną walkę stoczy Dillian Whyte, a jego rywalem będzie Aleksandr Powietkin.

Ostatni czas obfitował w zwroty akcji w sportowej karierze pięściarza urodzonego na Jamajce. 20 lipca Whyte pokonał Oscara Rivas i zdobył tymczasowy tytuł mistrza świata WBC. Radość nie trwała długo. Po walce w organizmie zwycięzcy wykryto metyloheksanaminę i federacja WBC podjęła decyzję o zawieszeniu pięściarza. Warto wspomnieć, że to nie pierwsza taka sytuacja w życiu 32-latka. Brytyjski bokser wpadł na dopingu w 2012 roku. Wracając do bieżących wydarzeń, ostatecznie Whyte mógł odetchnąć. WBC zniosła tymczasowe zawieszenie i Brytyjczyka uznano za tymczasowego mistrza świata. W grudniu Whyte wszedł do ringu podczas gali w Diriyah i pokonał Mariusza Wacha.

Teraz 32-latek czeka na kolejne wyzwania. Whyte liczy na walkę o tytuł WBC, jednak musi uzbroić się w cierpliwość. Pojedynku może spodziewać się najwcześniej za ponad rok. Bokser nie ma zamiaru czekać. Najbliższą walkę Whyte miałby stoczyć 18 kwietnia, a w ringu stanąłby na wprost Aleksandra Powietkina. – Mam spotkanie z Eddiem (Hearnem – red.) we wtorek – mówi Sky Sports Dillian Whyte. – Spotkamy się i zobaczymy, jakie są plany, a następnie podejmiemy decyzję – zapowiada pięściarz, który w 2020 roku stoczy maksymalnie trzy pojedynki.

Powietkin zaprezentował się na tej samej gali, co Whyte. W Arabii Saudyjskiej Rosjanin zremisował z Michaelem Hunterem. Wcześniej (sierpień 2019) pokonał Hughie Fury'ego. We wrześniu 2018 roku Powietkinowi nie udało się sięgnąć po pasy mistrzowskie WBO, WBA, IBF, IBO. Na stadionie Wembley w siódmej rundzie przegrał przez nokaut z Anthonym Joshuą. To była druga porażka w karierze doświadczonego Rosjanina. Wcześniej przegrał z Władimirem Kliczko.

Należy wspomnieć, że Rosjanin ma na swoim koncie również problemy związane ze stosowaniem dopingu. Z tego powodu nie doszło do jego starcia o pas WBC z Deontayem Wilderem. Kilka miesięcy później (grudzień 2016 roku) sytuacja się powtórzyła. Powietkin miał boksować z Bermane Stivernem, ale wszedł do ringu z Johannem Duhaupasem. 17 grudnia WBC poinformowała o wykryciu ostaryny w organizmie Rosjanina. Wieczorem Powietkin pojawił się w ringu i znokautował Francuza.

Dwaj pięściarze o sporym potencjale i przejściach mogą spotkać się w kwietniu. Sportowo wygląda to ciekawie, choć ostatni występ Whyte’a był daleki od ideału, a Powietkin ma na karku 40 lat.

Fot. zdjęcie poglądowe

KM

Lima Dias nowym rywalem Romanowskiego

Rildeci Lima Dias (23-10, 12 KO, 9 SUB) podejmie Sebastiana Romanowskiego (13-8-1, 4 KO, 2 SUB) podczas gali FEN 27 w Szczecinie. „Escorpiao” zastąpi tym samym innego Brazylijczyka, Vilsona Jr.

Dias ma 34 lata i pochodzi z miasta Almerim w Brazylii. Ten bardzo doświadczony reprezentant Kraju Kawy może pochwalić się aż 23 zwycięstwami na koncie, z czego 12 odniósł przez nokauty i 9 przez poddania. W lipcu 2018 roku Dias anakondą poddał w 2. rundzie Gersona Pereirę de Jesusa. Jego wcześniejsze zwycięstwo to również poddanie rywala, tym razem bardzo trudną techniką brabo choke. „Escorpio” na zawodowstwie walczy od 2009 roku.

Romanowski to jeden z najlepszych i najbardziej doświadczonych zawodników w Polsce w kategorii koguciej. „Szczena” w przeszłości walczył również w dywizji piórkowej, więc wie, w jaki sposób walczyć z fighterami o lepszych warunkach fizycznych. Pod koniec 2017 roku Romanowski wygrał dzięki jednogłośnej decyzji sędziów z Evgenim Ryazanowem. Po przerwie od zawodowych startów spowodowanej kontuzją wrócił do rywalizacji w klatce pokonując Nikołaja Kondratuka.

KARTA WALK FEN 27:

70,3 KG, MMA: Mateusz Rębecki VS Magomed Magomedov *
93,0 KG, MMA: Wojciech Janusz VS Adam Kowalski
120,2 KG, MMA: Marcin Sianos VS Kirill Kornilov
56,7 KG, MMA: Katarzyna Lubońska VS Eva Dourthe
61,2 KG, MMA: Sebastian Romanowski VS Lima Dias
70,0 KG, K-1: Marcin Parcheta VS Gor Harutjunjan
77,1 KG, MMA: Kamil Gniadek VS Michał Balcerczak
93,0 KG, MMA: Michał Gutowski VS Łukasz Sudolski
61,2 KG, MMA: Patryk Trytek VS Mariusz Joniak
77,1 KG, MMA: Jacek Jędraszczyk VS Samuel Vogt

* Walka o pas mistrzowski

O gali FEN 27:

Bohaterem walki wieczoru gali FEN 27 w Szczecinie będzie Mateusz Rębecki. Niepokonany od ponad czterech lat zawodnik Berserkers Team Szczecin po raz siódmy wystąpi pod szyldem FEN. Pojedynek na swojej ziemi będzie również dla „Chińczyka” trzecią obroną pasa mistrzowskiego w kategorii lekkiej. W przeciwnym narożniku stanie utytułowany rosyjski zapaśnik Magomed Magomedov.

W eliminatorze do pasa mistrzowskiego w kategorii półciężkiej wystąpi Wojciech Janusz, który skrzyżuje pięści z Adamem Kowalskim. „Kulkinio” jest rozpędzony serią czterech kolejnych zwycięstw z rzędu i w znakomitym nastroju przystąpi do rywalizacji w Szczecinie.

Po raz drugi w klatce FEN kibice będą mieli przyjemność oglądać w akcji Katarzynę Lubońską. Zawodniczka pochodząca z Piły od zwycięstwa rozpoczęła swoją przygodę w FEN. Teraz będzie chciała udowodnić, że jest najlepszą kobietą w FEN w kategorii muszej.

Kup bilet VIP na galę FEN 27 w Szczecinie na portalu: www.eventim.pl.

Mistrz zwakuje pas

Anthony Joshua ponownie zasiada na tronie wagi ciężkiej, co wiąże się z kolejnymi wyzwaniami. Do rywalizacji z Brytyjczykiem gotowi są Oleksander Usyk i Kubrat Pulew. Tym samym "AJ" będzie musiał zwakować jeden z pasów.

1 czerwca 2019 roku w Madison Squre Garden w Nowym Jorku Anthony Joshua stoczył pierwszy pojedynek poza granicami Wysp Brytyjskich. Dla 30-latka było to bolesne doświadczenie. "AJ" poniósł pierwszą porażkę na zawodowym ringu. W siódmej rundzie przegrał przez techniczny nokaut z Andy'm Ruizem Jr. i stracił tytuły WBO, IBF, WBA i IBO. Wiadomo było, że nie obędzie się od rewanżu. Wokół kolejnego starcia Joshuy z Ruizem Jr. narodziła się gorąca atmosfera. Pojedynek odbył się 7 grudnia w… Arabii Saudyjskiej. Nietypowa lokalizacja, ale szczęśliwa dla Brytyjczyka. Tym razem Joshua nie pozostawił wątpliwości, kto jest lepszy. 30-letni pięściarz pokonał Ruiza i odzyskał pasy.

Joshua wrócił na tron, ale teraz jego obóz ma "trudny orzech do zgryzienia". WBO i IBF przesłały do Brytyjczyka pisma informujące o konieczności negocjacji odpowiednio z Oleksandrem Usykiem i Kubratem Pulewem. Joshua musi dokonać wyboru, co wiąże się z tym, że jeden z pasów zwakuje. – Zawsze mówiłem, że pasy mnie nie określają. Będę mistrzem, jeśli oddam jeden tytuł. Tym samym pojawi się szansa zmierzenia się z innym mistrzem świata. Teraz pobiłem czterech czempionów. Jeżeli zrezygnuję z pasa, powstanie nowa historia i dostarczę rozrywki – powiedział dla Sky Sports Anthony Joshua.

Wiele wskazuje na to, że "AJ" stoczy bój o pas IBF z Pulewem. Bułgar ostatnio pokonał Rydella Bookera. Tym samym "AJ" zwakuje pas WBO, o który Usyk powinien zmierzyć się z Derekiem Chisorą. Pięścarz urodzony w Zimbabwe wygrał trzy walki z rzędu, w tym pokonał Artura Szpilkę.

Kolejny rok w wadze ciężkiej zapowiada się ciekawie. Przypomnijmy, że 22 lutego dojdzie do rewanżowego starcia Deontaya Wildera z Tysonem Fury'm. Na szali pojawi się pas WBC należący do Amerykanina.

Fot. Anthony Joshua Facebook

KM

Znakomity kickbokser Kornilov rywalem Sianosa w Szczecinie

Kirill Kornilov (1-0, 1 KO) zmierzy się z Marcinem Sianosem (4-4, 4 KO) podczas gali FEN 27 w Szczecinie 18 stycznia. Kornilov zastąpi tym samym Alekseya Kisera.

Kornilov to znakomity kickbokser, były zawodnik najlepszej na świecie organizacji GLORY. W formule uderzanej Rosjanin ma stoczonych 17 walk, z czego 14 wygrał. W swoim debiucie w MMA Kornilov ciężko znokautował już w 1. rundzie znanego w Polsce Fernando Rodriquesa. Zawodnik pochodzący z Sankt Petersburga imponuje znakomitymi warunkami fizycznymi – mierzy 195 centymetrów wzrostu.

Sianos spośród czterech zwycięskich walk na zawodowstwie wszystkie skończył w ten sam sposób – nokautując swoich rywali. O sile jego prawej ręki przekonał się Marcin Zontek, który jeszcze w pierwszej odsłonie musiał uznać wyższość polskiego kolosa i padł na deski, a w konsekwencji przegrał pojedynek. Wcześniej Sianos stoczył krwawy bój z Grzegorzem Cieplińskim i już w premierowej odsłonie rozprawił się z Mateuszem Łazowskim.

KARTA WALK FEN 27:

70,3 KG, MMA: Mateusz Rębecki VS Magomed Magomedov *
93,0 KG, MMA: Wojciech Janusz VS Adam Kowalski
120,2 KG, MMA: Marcin Sianos VS Kirill Kornilov
56,7 KG, MMA: Katarzyna Lubońska VS Eva Dourthe
61,2 KG, MMA: Sebastian Romanowski VS Vilson Junior
70,0 KG, K-1: Marcin Parcheta VS Gor Harutjunjan
77,1 KG, MMA: Kamil Gniadek VS Michał Balcerczak
93,0 KG, MMA: Michał Gutowski VS Łukasz Sudolski
61,2 KG, MMA: Patryk Trytek VS Mariusz Joniak
77,1 KG, MMA: Jacek Jędraszczyk VS Samuel Vogt

* Walka o pas mistrzowski

O gali FEN 27:

Bohaterem walki wieczoru gali FEN 27 w Szczecinie będzie Mateusz Rębecki. Niepokonany od ponad czterech lat zawodnik Berserkers Team Szczecin po raz siódmy wystąpi pod szyldem FEN. Pojedynek na swojej ziemi będzie również dla „Chińczyka” trzecią obroną pasa mistrzowskiego w kategorii lekkiej. W przeciwnym narożniku stanie utytułowany rosyjski zapaśnik Magomed Magomedov.

W eliminatorze do pasa mistrzowskiego w kategorii półciężkiej wystąpi Wojciech Janusz, który skrzyżuje pięści z Adamem Kowalskim. „Kulkinio” jest rozpędzony serią czterech kolejnych zwycięstw z rzędu i w znakomitym nastroju przystąpi do rywalizacji w Szczecinie.

Po raz drugi w klatce FEN kibice będą mieli przyjemność oglądać w akcji Katarzynę Lubońską. Zawodniczka pochodząca z Piły od zwycięstwa rozpoczęła swoją przygodę w FEN. Teraz będzie chciała udowodnić, że jest najlepszą kobietą w FEN w kategorii muszej.

Kup bilet VIP na galę FEN 27 w Szczecinie na portalu: www.eventim.pl.

Jóźwiak przed FEN 27: „W Polsce nie ma lepszego miejsca do budowania od podstaw wielkich karier.”

Paweł Jóźwiak, prezes FEN, jest optymistycznie nastawiony do najbliższych dwóch tygodni, które zwieńczy gala FEN 27 w wypełnionej do ostatniego krzesełka Netto Arenie. Kto ma szansę najwięcej wygrać w Szczecinie i czy Mateusz Rębecki pojedynkiem na swojej ziemi pożegna się z federacją? Który pojedynek zapowiada się najciekawiej? Kto ma najwięcej do udowodnienia i czy Kamil Gniadek wróci na właściwe tory?

Dwa najbliższe tygodnie to…

Paweł Jóźwiak: To czas najcięższej pracy dla mnie, moich wspólników i wszystkich naszych pracowników. Dużo maili, telefonów, spotkań, jeżdżenia. To czas nerwów, ale i sporej satysfakcji, bo dużo tematów właśnie teraz zostaje zamykanych. Potem już gala, czyli nagroda – podobnie jak dla zawodników.

Na pewno spodziewacie się kompletu kibiców podczas FEN 27, bo na Facebooku jakiś czas temu pojawił się screen z bileternii – zostało tak naprawdę niewiele wejściówek.

PJ: Tak, spodziewamy się pełnej hali. Rekordowo zaczęliśmy sprzedaż i tak naprawdę od samego początku obserwowaliśmy płynną jej dynamikę. Bardzo dobrze spisali się miejscowi zawodnicy, którzy chętnie udzielali się w swoich profilach w social mediach i również przyczynili się do tego, że w Szczecinie zobaczymy komplet. Netto Arena to duży obiekt liczący z płytą i naszymi stolikami VIP-owskimi prawie 6 tysięcy miejsc. Były obawy przed galą w Szczecinie, więc tym bardziej cieszę się, że frekwencyjnie będzie to wyglądało bardzo dobrze.

Mateusz Rębecki w walce wieczoru po raz trzeci będzie bronił pasa mistrzowskiego…

PJ: Kto wie, może po raz ostatni? Może wygrana z bardzo mocnym Rosjaninem zapewni mu kontrakt z UFC? Wiem, że to z perspektywy organizatora może zabrzmieć bardzo dziwnie, ale naprawdę trzymam za niego kciuki. Trzymam kciuki za każdego naszego zawodnika, który ma w sobie dużo pokory, potrafi ciężko pracować i skupiać się na priorytetach. Wiadomo, że odejście najlepszego zawodnika naszej organizacji do UFC będzie dla nas osłabieniem, ale my do tematu podchodzimy inaczej – niech Mateusz idzie do Ameryki i tam się rozwija. Niech dobrze nas wspomina, jako federację, które pomogła mu spełnić swoje marzenia. Która zbudowała go jako zawodnika od A do Z. Niech jego przypadek pokaże, że w Polsce nie ma lepszego miejsca do budowania od podstaw wielkich karier dla tych, którzy są w stanie poświęcić wszystko, by sięgać po najwyższe laury.

W Szczecinie poznamy również zawodnika, który zmierzy się w walce o pas mistrzowski w kategorii półciężkiej.

PJ: I to może być najlepsza walka podczas tej gali. Czasami do pojedynków podchodzę nie jako organizator czy matchmaker, ale również jako kibic. Ten pojedynek dla kibica jest spełnieniem marzeń. Fajna historia, że Wojtek z Adamem wystąpi na tej samej gali w Ostródzie, obaj zgarnęli bonusy, a teraz się zmierzą ze sobą. Stawka duża, więc emocji nie zabraknie. Janusz walczy u siebie, wydaje się być bardziej uniwersalnym zawodnikiem. Kowalski potrafi przyjąć mocny cios, jak z pojedynku z Kijańczukiem, potem sam powalić rywala na matę, by na końcu go poddać. Jak to mawia młodzież – jaram się.

Kasia Lubońska po wygranej walce zawalczy o pas?

PJ: Spokojnie, nie zakładajmy tak szybko tego, co się wydarzy po czymś, co jeszcze się nie miało miejsca. Kasia ma wszystko, żeby być naszą gwiazdą. Po dwóch zwycięstwach będzie miała oczywiście swoje argumenty, żeby tak właśnie było, ale z racji tego, że poważnie myślimy o dywizji kobiet, chcemy wszystko dokładnie zaplanować. Na pewno chcemy jeszcze w 2020 roku, aby jedna z kobiet walczących dla nas była mistrzynią.

Marcin Sianos od razu chciał wystąpić w Szczecinie po przegranej z Szymonem Bajorem?

PJ: W poniedziałek do mnie zadzwonił i od razu chciał walczyć. Był zdeterminowany jak nikt nigdy wcześniej. Nie widziałem nigdy sportowo tak złego zawodnika, jak Marcin po walce we Wrocławiu. On ma swoje lata, mógłby sobie dać spokój ze sportem, bo poza MMA znakomicie sobie radzi i nie narzeka na brak pieniędzy ani obowiązków. Poszedł jednak w kierunku sportu i zrobi wszystko, żeby być naszym mistrzem. Dostał ode mnie propozycję mocnego rywala – od razu się zgodził. Rosjanin wypadł, w jego miejsce wskoczył kto inny, równie mocny, może nawet i lepszy – po 15 minutach miałem potwierdzenie walki. Marcin chce walczyć w Szczecinie i będzie oglądał walkę Bajora. Jeżeli będzie mistrzem, to Sianos marzy o rewanżu, aczkolwiek sam doskonale zdaje sobie sprawę, że jedno zwycięstwo nie wystarczy, by otrzymać taką możliwość.

Kamil Gniadek jest w trudnym miejscu swojej kariery. Coś z nim pękło?

PJ: Nie, jestem przekonany, że nic nie pękło. Kamil to walczak, prawdziwy fighter. Uwielbiam takich zawodników, którzy nie kalkulują, którzy zawsze idą po swoje. Cztery pierwsze walki w FEN wygrał przed czasem. Potem zawalczył dobrze o pas z Grzebykiem, przegrał, ale to była w moim odczuciu najlepsza batalia w Polsce w całym 2019 roku. Następnie z piekielnie mocnym Duszą wygrywał przez dwie rundy, ale dał się zaskoczyć i przegrał. Znowu nagrodziliśmy go bonusem. On jednak do samego końca, nawet prowadząc u wszystkich sędziów, szedł po swoje. Chciał skończyć walkę przed czasem. Ryzykował. Jak mam powiedzieć, że w takim zawodniku coś pękło? To są właśnie goście, których kochają kibice. Gniadek jeszcze nie raz pokaże się ze znakomitej strony.

Ogłosicie kolejnych bohaterów gali FEN 28 już w Szczecinie?

PJ: Tak, ogłosimy kilka nazwisk. Mocnych zawodników, którzy wystąpią w Lublinie. Będą walki o pasy, planujemy eliminator, na pewno gala w Lublinie nie będzie gorsza niż ta w Szczecinie. Nie wybiegajmy jednak zbyt daleko w przyszłość – zostały dwa tygodnie do gali. Jestem przekonany, że dobrej gali w naszym wykonaniu.

KARTA WALK FEN 27:

70,3 KG, MMA: Mateusz Rębecki VS Magomed Magomedov *
93,0 KG, MMA: Wojciech Janusz VS Adam Kowalski
120,2 KG, MMA: Marcin Sianos VS Kirill Kornilov
56,7 KG, MMA: Katarzyna Lubońska VS Eva Dourthe
61,2 KG, MMA: Sebastian Romanowski VS Vilson Junior
70,0 KG, K-1: Marcin Parcheta VS Gor Harutjunjan
77,1 KG, MMA: Kamil Gniadek VS Michał Balcerczak
93,0 KG, MMA: Michał Gutowski VS Łukasz Sudolski
61,2 KG, MMA: Patryk Trytek VS Mariusz Joniak
77,1 KG, MMA: Jacek Jędraszczyk VS Samuel Vogt

* Walka o pas mistrzowski

O gali FEN 27:

Bohaterem walki wieczoru gali FEN 27 w Szczecinie będzie Mateusz Rębecki. Niepokonany od ponad czterech lat zawodnik Berserkers Team Szczecin po raz siódmy wystąpi pod szyldem FEN. Pojedynek na swojej ziemi będzie również dla „Chińczyka” trzecią obroną pasa mistrzowskiego w kategorii lekkiej. W przeciwnym narożniku stanie utytułowany rosyjski zapaśnik Magomed Magomedov.

W eliminatorze do pasa mistrzowskiego w kategorii półciężkiej wystąpi Wojciech Janusz, który skrzyżuje pięści z Adamem Kowalskim. „Kulkinio” jest rozpędzony serią czterech kolejnych zwycięstw z rzędu i w znakomitym nastroju przystąpi do rywalizacji w Szczecinie.

Po raz drugi w klatce FEN kibice będą mieli przyjemność oglądać w akcji Katarzynę Lubońską. Zawodniczka pochodząca z Piły od zwycięstwa rozpoczęła swoją przygodę w FEN. Teraz będzie chciała udowodnić, że jest najlepszą kobietą w FEN w kategorii muszej.

Kup bilet VIP na galę FEN 27 w Szczecinie na portalu: www.eventim.pl.

LIVE: FEN 27 – Trening Medialny

Zapraszamy na transmisję telewizyjną z oficjalnego treningu medialnego przed galą FEN 27.

[kod]

FEN 27 – Media Training

FEN 27 – Media Training

var player = redcdnplayer("redcdnplayer").setup({
file: {
hls: "//r.dcs.redcdn.pl/livehls/o2/Marklaw/live/stream1/live-fhd.livx/playlist.m3u8",
dash: "//r.dcs.redcdn.pl/livedash/o2/Marklaw/live/stream1/live-fhd.livx",
ss: "//r.dcs.redcdn.pl/livess/o2/Marklaw/live/stream1/live-fhd.livx/manifest"
},
width: 640,
height: 380,
autoplay: false,
});

LIVE: FEN 27 – Oficjalna Ceremonia Ważenia

Zapraszamy na transmisję telewizyjną z oficjalnej ceremonii ważenia przed galą FEN 27.

[kod]

FEN 27 – Oficjalna Ceremonia Ważenia

FEN 27 – Oficjalna Ceremonia Ważenia

var player = redcdnplayer("redcdnplayer").setup({
file: {
hls: "//r.dcs.redcdn.pl/livehls/o2/Marklaw/live/stream1/live-fhd.livx/playlist.m3u8",
dash: "//r.dcs.redcdn.pl/livedash/o2/Marklaw/live/stream1/live-fhd.livx",
ss: "//r.dcs.redcdn.pl/livess/o2/Marklaw/live/stream1/live-fhd.livx/manifest"
},
width: 640,
height: 380,
autoplay: false,
});

Lebiediew zakończył karierę

Były mistrz świata WBA i IBF w wadze junior ciężkiej Denis Lebiediew zakończył karierę. Pięściarz zapisał na swoim koncie 32 zwycięstwa.

Rosjanin zakończenie kariery ogłosił w lipcu 2019 roku. Pogłoski na ten temat krążyły od dłuższego czasu. Lebiediew miał zmierzyć się z Lawrencem Okoliem bądź Arsenem Goulamirianem, jednak nie otrzymał odpowiedniej propozycji i postanowił nie wchodzić do ringu, a wręcz go opuścić. Nie na długo. W listopadzie pojawiła się informacja, że Lebiediew stoczy kolejną walkę. 21 grudnia na gali w Krasnojarski Rosjanin miał zmierzyć się z Thabiso Mchunu. 31-letni bokser z Południowej Afryki swego czasu pokonał Eddi'ego Chambersa, ale przegrał zmagania o pas WBO z Oleksandrem Usykiem. Teraz Mchunu może pochwalić się sukcesem. Na liście pokonanych ma utytułowanego pięściarza, bo Lebiediew w Krasnojarsku był bezradny. Przede wszystkim pięściarz z Afryki był szybszy i skuteczniejszy. Po dwunastu rundach sędziowie punktowali na korzyść Mchunu – 119:108, 120:107, 115:112, który sięgnął po pas WBC Silver. Dla 31-latka było to trzecie zwycięstwo z rzędu. Lebiediew zaliczył nieudany powrót, bo ostatnią walkę stoczył w listopadzie 2018 w Monte Carlo, gdzie pokonał Mike'a Wilsona.

Rosjanin poniósł trzecią porażkę w karierze. Wcześniej sposób na Lebiediewa znaleźli Marco Huck i Murat Gassijew. Po porażce z Mchunu 40-latek podjął decyzję o zakończeniu kariery. – Tym razem odchodzę na dobre – powiedział pięściarz. Czy tak na pewno będzie? Ostatnio Lebiediew uległ i wrócił ze sportowej emerytury, ale ta decyzja miała bolesne konsekwencje.

40-letni pięściarz na zawodowym ringu debiutował 27 lutego 2001 roku. W Moskwie pokonał Teimuraza Kekelidze. Podczas swojej bokserskiej przygody pokonał wiele sław m.in. Roya Jonesa Juniora. W listopadzie 2011 roku Lebiediew wygrał na punkty z Jamesem Toneyem i zapisał na swoim koncie tymczasowe mistrzostwo federacji WBA. Niespełna rok później był pełnosprawnym czempionem. W maju 2016 roku zunifikował tytuły WBA i IBF wygrywając z Victorem Emilio Ramirezem. Ten drugi tytuł stracił na rzecz Gassijewa. Lebiediew został mistrzem WBA w zawieszeniu, zaś pas trafił do Yuniera Dorticosa. Rosjanin nie wystartował w turnieju WBSS i ponad rok nie prezentował się na ringu. Warto również wspomnieć, że Lebiediew rywalizował również z Polakiem Pawłem Kołodziejem, którego znokautował w drugiej rundzie starcia w Moskwie.

Fot. zdjęcie poglądowe

KM